2010-10-05 14:29
 Oceń wpis
   

Udział własny, franszyza redukcyjna i franszyza integralna, wartość rzeczywista i wartość odtworzeniowa.

 Powyższe określenia występują w świecie ubezpieczeń niezwykle często, a co więcej - mają olbrzymi wpływ na wysokość wypłacanego odszkodowania. Zazwyczaj, gdy chcecie kupić polisę, jak mantrę wszyscy powtarzają, że najważniejszy jest zakres ubezpieczenia, a nie jego cena. Dlatego grzecznie sprawdzacie, czy w Auto Casco uwzględniają kradzież z niestrzeżonego parkingu, w assistance holowanie po awarii, a w ubezpieczeniach mieszkania czego dokładnie dotyczy lakoniczny zapis „od ognia i innych zdarzeń losowych”.

Tymczasem na ubezpieczającego czeka zdecydowanie więcej niebezpieczeństw - nie tylko zawartych w tej części OWU zatytułowanej „Wyłączenia”, czy w definicjach, ale także w tajemniczo brzmiących słowach:  udział własny, franszyza redukcyjna i franszyza integralna, wartość rzeczywista i wartość odtworzeniowa.

Gdy mówię znajomym, ile elementów wpływa na jakość ich ubezpieczenia, większość łapie się za głowę. Złoszczą się na nieczytelność Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, na zawiły język przyrównywany do niezrozumiałego bełkotu. Utyskują, że ledwie można zrozumieć o czym piszą, a do tego jeszcze trzeba uważać na tyle elementów?!?! Niestety tak - zauważcie, że konstrukcja umowy ubezpieczeniowej może w przyszłości zadecydować o wypłacie olbrzymich pieniędzy, o waszym standardzie życia, czy wręcz może być jedynym źródłem utrzymania przez pewien czas.

O wiele bardziej tolerancyjni jesteśmy dla umów kredytowych – wiemy, że muszą być zawiłe, bo muszą przewidzieć każdą okoliczność – wszak chodzi tu o nasze i to niemałe pieniądze! Tak samo więc chce się zabezpieczyć towarzystwo ubezpieczeniowe, które – pamiętajmy – instytucją charytatywną nie jest.

Niestety z doświadczenia wiem, że duża część pretensji (z których większość zaczyna się od haseł „oszuści i złodzieje”) spada na poszczególne firmy ubezpieczeniowe bezzasadnie, a problemy są wynikiem czystej ignorancji i niewiedzy posiadaczy polis. Pamiętajmy, że nie wystarczy złożenie kilku podpisów we wskazanych przez pośrednika miejscach. Polisa jest tylko poświadczeniem zawarcia umowy, którą są Ogólne Warunki Ubezpieczeń.

A teraz przejdźmy do wyjaśnienia haseł wymienionych na samym początku artykułu, by w końcu uzasadnić, dlaczego tak nimi straszę.

 

Udział własny - jest to określona w umowie część szkody, jaką ubezpieczający będzie pokrywał z własnej kieszeni. Jego wysokość określana jest procentowo lub kwotowo.

Przykład:

w ubezpieczeniu komunikacyjnym You Can Drive (Hestia), które jest dedykowane młodemu kierowcy, przy ubezpieczeniu auto casco w 9§ jest taki oto zapis:

Kupując ubezpieczenie musisz zaznaczyć w formularzu zakupowym, jaki procent udziału własnego w szkodach nie związanych z kradzieżą chcesz wprowadzić. System umożliwi Ci wybór wartości z jednego z dwóch przedziałów 0, 5, 10, 15, 20, 25% albo 15, 20, 25% wartości odszkodowania.

Oczywiście wraz z wybieraniem większego udziału własnego, zmniejsza się kwota do zapłaty za ubezpieczenie – bardzo kuszące, ale pomyślmy teraz, że w skrajnym wypadku, nie otrzymamy ¼ odszkodowania potrzebnego do naprawy lub kupienia auta - za samochód warty 20 000 zł otrzymamy 15 000 zł – resztę będziemy musieli dołożyć z własnej kieszeni.

Ostatnio znajomy opowiadał, że podpisywał umowę na auto zastępcze, w której udział własny w szkodach wynosił 1 500 zł. Co to oznacza? – jeśli szkoda wyceniona została na mniej niż półtora tysiąca zł, pokrywasz ją w całości, jeśli na więcej – Ty płacisz 1500 zł, resztę ubezpieczyciel. Trochę nieciekawie, zwłaszcza że niewiele czasu potrzebowałam, by znaleźć umowy, w których udział własny wynosił 2 000 zł.

 

Franszyza redukcyjna – oznacza zastrzeżoną w warunkach ubezpieczenia kwotę, o którą towarzystwo ubezpieczeniowe pomniejsza wypłaconą sumę odszkodowania (określana procentowo lub kwotowo).

 
Przykład:
 
W razie częściowego zniszczenia bagażu podróżnego lub sprzętu elektronicznego stosuje się franszyzę redukcyjną w wysokości 25 euro. Przypadku zniszczenia, kradzieży, utraty lub uszkodzenia sprzętu elektronicznego o wartości wyższej niż 250 euro stosuje się franszyzę redukcyjną w wysokości 10% wartości sprzętu elektronicznego.

źródło: Ogólne warunki ubezpieczenia w podróży zagranicznej - Allianz Globtroter 32§ Ust. 3

 
Czyli:
 
  • Szkoda do 25 Euro – brak wypłaty odszkodowania;
  • Szkoda 50 Euro – odszkodowanie – 25 Euro.
 

W praktyce franszyza redukcyjna oraz udział własny są często uznawane jako synonimy tego samego zapisu:

 

 

Franszyza integralna – zastrzeżona w warunkach ubezpieczenia granica wysokości szkody (określana procentowo lub kwotowo), do której towarzystwo ubezpieczeniowe nie wypłaca odszkodowania - poszkodowany sam pokrywa koszty szkody. Jej przekroczenie powoduje wypłacenie całej kwoty. Stosowana zazwyczaj w umowach ubezpieczeniowych z wysoką kwotą gwarancyjną.

Czyli, jeśli ustalono w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, że franszyza integralna wynosi 500 zł, to:

  • Przy odszkodowaniu do 500 zł – nie dostaniemy nic;
  • Przy odszkodowaniu 1000 zł – dostaniemy całe 1000 zł
 

Wartość rzeczywistamówiąc najkrócej - dostaniesz tyle pieniędzy, by na miejsce utraconej rzeczy pojawiła się dokładnie taka sama – ale w takim stanie zużycia, w jakim znajdowała się w momencie zniszczenia.

Przykład:

jeśli Twój telewizor, gdy go kupowałeś 3 lata temu kosztował 3000 zł, to obecnie wart jest powiedzmy 50% mniej. Gdyby nastąpiło jego całkowite zniszczenie lub kradzież, towarzystwo ubezpieczeniowe oszacowałoby % zużycia przedmiotu, który utraciłeś i wypłaciło 1500 zł.

 

Wartość odtworzeniowa - dostaniesz tyle pieniędzy, by na miejsce utraconej rzeczy pojawiła się dokładnie taka sama – nowa. Nawiązując do naszego przykładu z telewizorem dostaniesz 3000 zł, by móc kupić sobie całkowicie nowy odbiornik.

Jak widać na przykładzie tych dwóch definicji, jeden zapis może w bardzo dużym stopniu wpłynąć na wysokość uzyskanego przez nas odszkodowania. Jak możemy przeczytać na stronach Rzecznika Ubezpieczonych (pisownia oryginalna): Szczególne znaczenie przy określaniu rodzaju ubezpieczenia, na które się decydujemy ma w przypadku objęcia ochroną sprzętu RTV i elektronicznego, który amortyzuje się w "błyskawicznym tempie" i po dwóch latach wart jest mniej niż połowę ceny zakupu. To z kolei upraszczając oznacza, iż wybierając opcje ubezpieczenia na wartość rzeczywistą otrzymamy mniej środków, które będą nam potrzebne do pełnego odbudowania naszego stanu majątkowego poprzedzającego zdarzenie szkodowe. Dlatego też w naszej ocenie wybierając ubezpieczenie mieszkaniowe warto decydować się na ubezpieczenie na wartość odtworzeniową (nową), które pozwoli na odbudowanie stanu majątkowego z przed szkody.

Źródło: http://www.rzu.gov.pl

 

 

Tagi: ubezpieczenie, odszkodowanie, OWU, udział własny, franszyza redukcyjna, franszyza integralna


2010-06-08 12:57
 Oceń wpis
   

Czy to w wyniku powodzi, intensywnych opadów, różnych awarii, wylania studzienek kanalizacyjnych czy wód gruntowych, naszym piwnicom grozi zalanie.

Przy aktualnej sytuacji powodziowej i bardzo deszczowym maju, w wielu domach i blokach - choć same z siebie nie zostały zalane - woda znalazła się w piwnicach, niszcząc przechowywane tam rzeczy. Również mieszkańcy zalanych terenów potracili trzymane w piwnicach mienie.

Jak i skąd można ubiegać się o odszkodowanie za rzeczy znajdujące się w piwnicy

Piwnicę możemy ubezpieczyć w ramach polisy mieszkaniowej, a więc i w jej zakresie będziemy likwidować ewentualną szkodę. Należy zgłosić ją dokładnie w ten sam sposób, jak wszystkie inne zniszczenia, które można pokryć z polisy mieszkaniowej. Cała procedura postępowania opisana jest zawsze w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU).

W większości firm ubezpieczeniowych piwnica traktowana jest według definicji jako „pomieszczenie przynależne” (PZU, Warta, Concordia, Signal Iduna) lub „pomieszczenie gospodarcze” (Allianz, Inter Risk).

Przykładowa definicja z OWU: Pomieszczenia przynależne - pomieszczenia przynależące do mieszkania, które nie stanowią przedmiotu odrębnej własności i które mogą być użytkowane wyłącznie przez Ubezpieczonego lub osoby mu bliskie, prowadzące wspólne z nim gospodarstwo domowe lub osoby Upoważnione przez Ubezpieczonego.

W większości towarzystw ubezpieczeń piwnicy nie trzeba ubezpieczać dodatkowo. Wchodzi ona w zakres ochrony całego domu lub mieszkania, podobnie jak strych czy suszarnia. Tak jest w przypadku takich firm, jak: PZU, Warta, Hestia, Allianz, Compensa, Concordia, Inter Risk, Signal Iduna czy Generali.

Wycena strat, czyli maksymalna kwota odszkodowania

Nie mamy zbyt dobrych wieści dla tych, którzy w piwnicach trzymają bardzo cenne rzeczy. Towarzystwa ubezpieczeń nakładają bardzo surowe ograniczenia, jeśli chodzi o maksymalną wysokość odszkodowania. Górną granicą odpowiedzialności za zniszczone rzeczy w pomieszczeniach przynależnych (czyli między innymi w piwnicy) jest na ogół od 5 do 15% sumy ubezpieczenia mienia ruchomego.

Czyli, jeśli wyceniliśmy nasze mienie ruchome znajdujące się w mieszkaniu (a więc wszystkie rzeczy, które można wnieść i wynieść – meble, sprzęt RTV i AGD, ubrania, książki, obrazy, dywany itp.) na wysokość 20.000 zł, maksymalna kwota, jaką możemy otrzymać za rzeczy trzymane w piwnicy przy limicie 10%, to 2.000 zł.

Limity w poszczególnych towarzystwach ubezpieczeń:

  • Do 5% sumy ubezpieczenia odpowiada: PZU, Allianz;yle=""> 
  • Do 10% sumy ubezpieczenia odpowiada: Warta, Hestia, Concordia, Signal Iduna, Inter Polska, Generali (tu górny limit to 5.000 zł);
  • Do 15% sumy ubezpieczenia odpowiada Compensa;
  • Do 5.000 zł Inter Risk (brak limitu procentowego).

W związku z powyższym nie mamy dobrych wieści również i dla tych, którzy ubezpieczyli tylko mury swojego domu (co bardzo często robią osoby traktujące ubezpieczenie mieszkania wyłącznie jako spełnienie formalności wymaganych przez bank przy braniu kredytu). Choćby mieli ubezpieczenie na 5 milionów złotych, nie dostaną ani grosza za rzeczy znajdujące się w piwnicy (z resztą za panele, tapety, powłoki malarskie, drzwi itp. znajdujące się w mieszkaniu też nie, ponieważ te wchodzą w skład „stałych elementów wyposażenia”).

Zalanie to nie powódź

Niejeden się zdziwi, że ma wodę w piwnicy, a towarzystwo ubezpieczeniowe stwierdzi, że go nie zalało. Otóż według definicji Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU) powódź i zalanie to dwa odrębne ryzyka.

Powódź to zalanie terenów w wyniku podniesienia się poziomu wody w korytach wód płynących lub zbiornikach wód stojących;

Zalanie to szkoda powstała m.in. wskutek:

  • wydostania się pary, wody lub innej cieczy, w wyniku uszkodzenia, niedrożności instalacji wodociągowej, grzewczej, kanalizacyjnej lub technologicznej oraz urządzeń bezpośrednio z nimi wspołpracujacych, takich jak: pralki, zmywarki, bojlery, lodówki, itp.;
  • cofnięcia się wody lub ścieków z urządzeń publicznej sieci kanalizacyjnej;
  • bezpośredniego zalania wodą pochodzącą z opadów atmosferycznych;
  • nieumyślnego pozostawienia otwartych zaworów w urządzeniach wodno-kanalizacyjnych czasowo niezasilanych;

O czym warto pamiętać – nie wszystkie towarzystwa ubezpieczeń zawierają w ramach podstawowej ochrony „od ognia i innych zdarzeń losowych” ryzyko powodzi. Niektóre oferują to w wyższych pakietach (jak Allianz), inne wymagają opłacenia dodatkowej składki (jak Compensa, Inter Polska czy Signal Iduna). A więc jeśli Twoja piwnica została zalana bezpośrednio wodą z rzeki i nie jesteś ubezpieczony na wypadek ryzyka powodzi, odszkodowanie nie należy Ci się.

 
Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: pzu, odszkodowanie, zalanie, powódź, Allianz, ubezpieczenie domu, warta, piwnica


2010-04-23 12:07
 Oceń wpis
   

Po tygodniu paraliżu transportu lotniczego spowodowanego erupcją islandzkiego wulkanu, loty powoli wracają do normy. Jednak długo jeszcze nie uda się w pełni przywrócić siatki połączeń, ponieważ na rozładowanie czeka ogromny korek pasażerów, którzy utknęli podczas podróży w różnych rejonach świata.

 

Część z nich postanowiła skorzystać z innych form transportu -  pociągów, wypożyczonych samochodów, autokarów czy promów. Sporo osób zostało jednak na lotniskach lub w kurortach wypoczynkowych na wiele dni, a przymusowo wydłużony pobyt mocno nadszarpnął ich portfele. Nawet jeśli aktualnie wszystkie loty odbywają się zgodnie z planem, to osoby z lotów odwołanych podają, że pierwsze wolne terminy, jakie im wskazano są za kilka a nawet kilkanaście dni.
 

Ogromna jest też liczba osób, które wykupiły wycieczkę w biurze podróży i niestety nie mogły wylecieć z kraju.

Stąd też pojawia się szereg pytań:
  • Czy mamy szansę na zwrot poniesionych kosztów?
  • Czy odzyskam pieniądze za wycieczkę, na którą nie poleciałem?
  • Czy pasażerowie, którzy utknęli na lotnisku powinni być w takich sytuacjach zostawieni sami sobie, a jeśli nie, to jakie mają prawa?
  • A wreszcie – czy mogę żądać odszkodowania – od przewoźnika, biura podróży lub mojego ubezpieczyciela?
Odpowiedzialność linii lotniczych

Prawa pasażerów w ruchu lotniczym reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 261/2004/WE. Określa ono wspólne zasady w zakresie odszkodowania i pomocy pasażerom w przypadku odmowy przyjęcia na pokład oraz odwołania lub opóźnienia lotu. Rozporządzenie to dotyczy wszystkich europejskich linii lotniczych oraz tych firm spoza Europy, których lot ma swój początek na terenie Unii Europejskiej.

Wbrew pojawiającym się w prasie i Internecie opiniom dziennikarzy, żadnego odszkodowania z tego tytułu nie dostaniemy! Zgodnie z  powyższym rozporządzeniem, jeśli pojawią się nadzwyczajne okoliczności, których nie można było uniknąć – a tym niewątpliwie jest chmura pyłu – przewoźnik zwolniony jest z obowiązku wypłaty odszkodowania, o którym mowa w Artykule 7 tegoż rozporządzenia.

Nie mylmy bowiem zwrotu poniesionych przez nas kosztów z odszkodowaniem.

Pamiętajmy również, że warunki meteorologiczne w żadnym wypadku nie zwalniają linii lotniczych z obowiązku zaopiekowania się pasażerem (Artykuł 9)

w zakresie:
  • zapewnienia posiłków oraz napojów w ilościach adekwatnych do czasu oczekiwania;
  • zakwaterowania w hotelu w przypadku, gdy pobyt przedłuża się na jedną noc lub więcej oraz gdy zachodzi konieczność pobytu dłuższego niż planowany przez pasażera;
  • transportu między lotniskiem a miejscem zakwaterowania;
  • umożliwienia wysłania dwóch e-maili lub faksów oraz odbycia dwóch rozmów telefonicznych za darmo.

A jak wygląda kwestia zwrotu pieniędzy za bilety? Czy jest szansa je odzyskać?

Zgodnie z Artykułem 8, pasażer ma prawo żądać:
 
a) zwrotu w terminie siedmiu dni:
  • pełnego kosztu biletu po cenie za jaką został kupiony,
  • za część lub części nie odbytej podróży,
  • za część lub części już odbyte, jeżeli lot nie służy już dłużej jakiemukolwiek celowi związanemu z pierwotnym planem podróży pasażera;

b) lotu powrotnego do pierwszego miejsca odlotu, w najwcześniejszym możliwym terminie;

c) zmiany planu podróży na porównywalnych warunkach do miejsca docelowego, w najwcześniejszym możliwym terminie lub w późniejszym terminie dogodnym dla pasażera, w zależności od dostępności wolnych miejsc;

d) transportu z jednego lotniska na drugie przy przesiadce, gdy wymagają tego okoliczności.

Powyższe dotyczy zarówno lotów rejsowych, jak i czarterowych.

W sytuacji, gdy przewoźnik nie wywiązał się ze swoich obowiązków (np. gdy zażądał dopłat do biletów lub gdy nie poinformował pasażerów o przysługujących im prawach), każdy pasażer ma prawo złożyć skargę. Urzędem odpowiedzialnym za przestrzeganie unijnego rozporządzenia jest Komisja Ochrony Praw Pasażerów powołana w ramach Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Komisja Ochrony Praw Pasażerów
tel. (22) 520 74 84

a także Europejskie Centrum Konsumenckie
tel. (22) 55 60 118,

Odpowiedzialność biura podróży

Zgodnie z ustawą o usługach turystycznych (Rozdział 3, Art. 11a)

1. Organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie

umowy o świadczenie usług turystycznych, chyba że niewykonanie lub nienależyte

wykonanie jest spowodowane wyłącznie (…) siłą wyższą.

2. Wyłączenie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie

umowy, w przypadkach wymienionych w ust. 1, nie zwalnia organizatora turystyki

od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy

poszkodowanemu klientowi.

Oznacza to, że wszyscy ci, którzy za granicą już przebywali i nie mogą wrócić, powinni mieć zapewniony nocleg, wyżywienie, opiekę rezydenta, a także przedłużoną ważność polisy ubezpieczeniowej.

Gorzej mają te osoby, które wylecieć nie zdołały. Większość biur podróży dopuszcza możliwość przeniesienie rezerwacji na terminy późniejsze – o oddawaniu pieniędzy wspominają rzadziej. Stąd kłopot, czy uda nam się wygospodarować nowy termin urlopu. Zwłaszcza, że mamy na to na ogół ograniczony czas.

Jednak, jak zaznacza Małgorzata Cieloch – Rzecznik Prasowy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sytuacji, w której konsument wykupił wycieczkę, ale organizator ją odwołał
powołując się na siłę wyższą - konsument ma prawo do zwrotu wpłaconych pieniędzy. Swoich praw powinien dochodzić indywidualnie od organizatora. Zastosowanie będzie miał w tym przypadku art. 14 ust. 5 i 6 ustawy o usługach turystycznych.

Posiłkowo można również stosować art. 495 § 1 Kodeksu cywilnego (zgodnie z art. 11 ustawy ma on zastosowanie w sprawach nieuregulowanych w ustawie o usługach turystycznych). Zgodnie z tym artykułem KC: jeżeli jedno ze świadczeń stało się niemozliwe wskutek okliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajmnego, a w wypadku, gdy je otrzymała, zobowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu).Konsument nie może dochodzić w takim przypadku odszkodowania.

Odpowiedzialność ubezpieczyciela

Jeśli wyjeżdżamy na urlop z biurem podróży, jesteśmy na ogół informowani, że mamy możliwość wykupienia ubezpieczenia kosztów odwołania imprezy turystycznej lub kosztów opóźnienia bądź odwołania lotu. Wydawałoby się, że to ubezpieczenie w sam raz na podobne sytuacje.

Niestety, pomimo pojawiających się w prasie informacji, że ubezpieczeni powinni dostać bez problemu odszkodowania, nic takiego się nie zdarzy. Dlaczego? Ponieważ polisy tego typu przewidują zwrot kosztów, jakimi wyjeżdżający byłby obciążony w takim wypadku, gdyby to on zrezygnował z wyjazdu. Wiele towarzystw ubezpieczeń zastrzega również z góry, że nie obejmuje swoją ochroną zdarzeń, które zostały wywołane przez siłę wyższą, czy kataklizmy naturalne.

Po co więc jest to ubezpieczenie?
 
Pieniądze moglibyśmy otrzymać w takich sytuacjach, jak:
  1. nagła, ciężka choroba ubezpieczonego;
  2. poważny wypadek lub zgon ubezpieczonego,
  3. poważny wypadek lub zgon członka najbliższej rodziny ubezpieczonego (współmałżonek, dzieci, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, wnuki);
  4. poważne i udokumentowane na piśmie przez odpowiednie służby zdarzenie losowe w miejscu zamieszkania ubezpieczonego, bezwzględnie wymagającego jego obecności,
  5. udokumentowana kradzież dokumentów niezbędnych w podróży zagranicznej, np. paszport, dowód osobisty, wiza;

Osoby, które już rozpoczęły podróż, nie powinny zostać bez opieki – zarówno biura turystyczne, jak i przewoźnicy są zobligowani do zajęcia się tymi osobami do czasu, gdy możliwe będzie wznowienie podróży. W gorszej sytuacji są te osoby, które przebywają poza miejscem swojego zamieszkania lecz planując wyjazd, nie wykupiły biletu powrotnego. Takie osoby na nocleg czy posiłek opłacony przez przewoźnika liczyć nie mogą…

 

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: odszkodowanie, odwołanie lotu, 261/2004/WE, prawa pasażera


2009-12-03 12:11
 Oceń wpis
   

Przytłaczająca liczba skarg, które wpływają co roku do Rzecznika Ubezpieczonych dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych. Co prawda po części wynika to z faktu, że ubezpieczenia z tej grupy są najczęściej kupowanymi polisami, nie powinno to jednak osłabić naszej czujności przy zawieraniu tego typu umów.

Oczywiście każdego miesiąca tysiące klientów zostaje obsłużona przez firmy ubezpieczeniowe rzetelnie, w terminie, otrzymując satysfakcjonujące odszkodowanie. Tylko niewielki odsetek jest bądź czuje się poszkodowana.

Warto jednak mieć na uwadze, na jakie problemy możemy się natknąć w związku z ubezpieczeniami komunikacyjnymi w momencie dochodzenia swoich praw.

Oto przykłady:

Likwidacja szkody:

  1. Nieterminowe wypłacanie odszkodowania – pamiętajmy, że na wypłatę części bezspornej odszkodowania,  towarzystwo ma 30 dni od daty wystąpienia szkody.
  2. Utrudnianie bądź odmowa dostępu do dokumentów gromadzonych przez ubezpieczyciela w trakcie postępowania szkodowego.
  3. Tuż przed upływem ustawowego terminu na wypłatę odszkodowania, ubezpieczyciel zgłasza do nas, że nie dostarczyliśmy kompletu dokumentów i że czeka, aż je uzupełnimy. Niestety, często okazuje się, że dokumenty już dawno są u osób zajmujących się likwidacją naszej szkody. Można się tylko zastanawiać, czy jest to bałagan, czy sposób na wydłużenie terminu wypłaty odszkodowania.
  4. Zaniżanie wysokości odszkodowania - bądź czujny, gdy towarzystwo zrobi kosztorys i zwróć uwagę na:
    1. potrącane koszty amortyzacji,
    2. przyjęte koszty robocizny,
    3. ceny części zamiennych,
    4. czy zniszczone części zostaną zastąpione oryginalnymi,
    5. czy naprawa pojazdu odbędzie się w autoryzowanym salonie samochodowym,
    6. czy kwota jest kwotą brutto czy netto.
  5. Namawianie do likwidacji szkody z naszego ac, zamiast z oc sprawcy kolizji (ubezpieczyciel odzyska pieniądze regresem).
  6. jako poszkodowany, z OC sprawcy masz prawo żądać 100% zadośćuczynienia wszelkich Twoich strat, np. za:
    1. czas, gdy samochód był wyłączony z użytku, a był wykorzystywany w celach zarobkowych,
    2. za utratę wartości samochodu – każde „bite” auto jest warte mniej niż auto bezwypadkowe. Masz więc prawo do wyrównania tej różnicy.

Wypowiedzenie umowy OC, kupno i sprzedaż auta:

Kiedy najpóźniej i w jakiej formie możesz wymówić umowę OC u dotychczasowego ubezpieczyciela?

  1. Według prawa możesz to zrobić nie później niż dzień przed upłynięciem terminu 12 miesiąca trwania polisy, czyli jeśli jest to 19 maja, to 18. najpóźniej musisz dostarczyć wypowiedzenie towarzystwu. I tu pojawiają się rozbieżności – kiedy i w jakiej formie pismo uznaje się za dostarczone?
  2. Osobiście, faksem, na ręce agenta ubezpieczeniowego, za pomocą e-maila, czy listem poleconym, a jeśli w tej ostatniej formie, to czy decyduje data stempla pocztowego, czy termin dostarczenia pisma do danego zakładu ubezpieczeniowego? Sprawdź, którą z opcji akceptuje Twój ubezpieczyciel.
  3. Gdy zakupiłeś samochód na rynku wtórnym, pamiętaj, że od dnia 1 stycznia 2004 roku umowa OC nie wygasa wraz ze zmianą właściciela, ale przechodzi wraz z pojazdem na nowego posiadacza. Zadbaj o to, aby dany ubezpieczyciel ustalił na nowo wysokość składki dla Ciebie, gdyż może się okazać, że będzie ona niższa, niż dla poprzedniego właściciela pojazdu.
  4. Zgodnie z ustawą, masz 30 dni na wypowiedzenie umowy ubezpieczenia OC, które zawarł poprzedni właściciel samochodu. Trzeba jednak pamiętać, że okres 30 dni obowiązuje tylko wtedy, gdy data końca kolejnego roku polisy nie jest wcześniejsza. Czyli - jeśli klient kupi samochód 07. maja, a umowa OC kończy się 10. maja, to wypowiedzenie musi nastąpić najpóźniej 09.maja. Jeśli samochód został kupiony 10. maja, to nie ma już możliwości wypowiedzenia umowy.

Sprawdź OWU Twojego ubezpieczenia AC:

  1. Pamiętaj, że ubezpieczyciel może zmniejszyć kwotę odszkodowania o 25 – 30 %, jeśli przekroczyliśmy prędkość o więcej niż 30 km/h.
  2. Przeczytaj uważnie jaki zakres zdarzeń jest objęty ubezpieczeniem (wypadek drogowy, uszkodzenie pojazdu przez osoby trzecie, kradzież, pożar lub wybuch, huragan, grad, piorun oraz wszelkie inne szkody spowodowane działaniem sił przyrody, usługa assistance - to najczęściej uwzględniane przez ubezpieczycieli ryzyka).
  3. Sprawdź na jakich zasadach i czy w ogóle działa Twoje ubezpieczenie AC za granicą. Dotyczy to głównie obszarów byłego ZSRR, gdzie wiele towarzystw ubezpieczeniowych zastrzega sobie wyłączenie z umowy ubezpieczeniowej kradzieży pojazdu.
  4. Jeżeli naszym samochodem nie jeździ tylko jeden kierowca, musimy zwrócić uwagę na zapisy dotyczące zmniejszenia odszkodowania w zależności od wieku kierującego bądź zapis mówiący o udziale własnym za wypadki spowodowane przez młodych kierowców.
  5. Pamiętaj, że w sytuacji, gdy zgłosisz kradzież Twojego auta, ubezpieczyciel zażąda takiej ilości kluczyków, jaka została zadeklarowana we wniosku oraz dowód rejestracyjny pojazdu. Jeśli ich nie przedstawisz, będziesz miał kłopoty z uzyskaniem odszkodowania.

Assistance:

  1. Sprawdź, co obejmuje Twoje assistance – czy tylko pomoc w razie kolizji, czy również awarii. Ale także czy:
    1. możesz liczyć na pomoc w razie złapania gumy,
    2. braku paliwa,
    3. zepsutych wycieraczek,
    4. zatrzaśniętych kluczyków.
  2. Holowanie – sprawdź do jakiej kwoty pokrywane są koszty holowania i gdzie Twoje auto zostanie odstawione (do domu, do warsztatu, do najbliższego warsztatu wskazanego przez ubezpieczyciela, na parking).
  3. Czy osoba poszkodowana przez Ciebie może liczyć na holowanie z Twojej polisy?
  4. Sprawdź limity kilometrowe (czyli powyżej ilu kilometrów od miejsca zamieszkania pomoc assistance zaczyna obowiązywać – jeśli np. powyżej 20 km, a Ty poruszasz się w głównej mierze po swoim mieście, to taka polisa nie jest dla Ciebie).
Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: oc, ubezpieczenie, odszkodowanie, ac, assistance, sprzedaż auta


2009-04-01 13:53
 Oceń wpis
   
Z roku na rok wzrasta liczba skarg, które wpływają do Rzecznika Ubezpieczonych. Świadczy to nie tyle o pogorszeniu jakości usług oferowanych przez ubezpieczycieli, ale o pozytywnym zjawisku wzrostu świadomości klientów towarzystw ubezpieczeniowych co do swoich praw.
 


Firmy ubezpieczeniowe bardzo niechętnie wypłacają przyzwoite odszkodowania. Nawet interwencja rzecznika nie zawsze na wiele się zdaje, gdyż towarzystwo ubezpieczeniowe nie musi brać pod uwagę jego opinii, jedynie może. Co prawda od ubiegłego roku posiada on uprawnienia do ogłaszania raportów, w których może podawać nazwy towarzystw, na które w danym roku wpłynęło najwięcej skarg, jednak nie należy wiązać z tym faktem dużych nadziei  na jakąś znaczącą poprawę sytuacji. Towarzystwa zawsze będą się bronić na wszelkie możliwe sposoby przed koniecznością wypłaty dużych pieniędzy. 

Skąd więc tak silna wiara klientów w pozytywny obrót sprawy i zwycięstwo w walce o wyższe odszkodowanie?

Otóż rzecznik występujący w imieniu poszkodowanych jest dopiero pierwszym z kilku sposobów walki o wyższe odszkodowanie. Przez ostatnie lata, jak grzyby po deszczu, powstają kolejne firmy specjalizujące się w walce o wyższe odszkodowania (lub w ogóle o ich przyznanie).  Czemu właśnie teraz? Ponieważ – jak już wspomniałam – z roku na rok przybywa klientów zainteresowanych taką usługą, sądy przyznają coraz wyższe odszkodowania, a i same ubezpieczenia zawierane są na coraz wyższe kwoty.

Oprócz kancelarii prawnych, które przecież do tego celu zostały powołane, aby reprezentować swoich klientów w sądzie, pojawiły się ciekawe oferty firm specjalizujących się wyłącznie w branży ubezpieczeniowej. O ile kancelarie prawne życzą sobie opłaty za usługę z góry, tak firmy odszkodowawcze oferują bardzo przystępny – nawet dla niezamożnych klientów – sposób rozliczenia, bo dopiero po wygraniu sprawy w sądzie. Służą też niezobowiązującymi, darmowymi poradami.

Zwykle wynagrodzenie dla firmy pomagającej uzyskać odszkodowanie waha się w okolicach 20% wygranej kwoty. Przy czym warto już na samym początku współpracy ustalić:
  • warunki - jakie kroki firma zamierza podjąć, aby zaspokoić nasze roszczenia wobec ubezpieczyciela,
  • przewidywany czas sporu (może trwać od kilku tygodni do nawet kilku lat),
  • szanse na wygraną,
  • procent odszkodowania, który będzie przeznaczony na wynagrodzenie oraz wszelkie inne koszty, które mogą być związane z działaniami firmy,
  • sytuacje, w których ów procent może ulec zmianie,
  • jeśli wypadek zdarzył się za granicą, upewnijmy się, że prawnicy reprezentujący firmę pomagającą uzyskać odszkodowanie, znają tamtejsze prawo i mają doświadczenie w tego typu przypadkach.

Wielu ubezpieczycieli już po pierwszym piśmie od prawnika znacząco podnosi kwotę odszkodowania, nie ma więc powodu, by za wystosowanie jednego pisma firma pobierała taką samą opłatę, jak przy sprawie, która wymaga o wiele większego zaangażowania.

Niestety, broniąc się przed nieuczciwością ze strony firmy ubezpieczeniowej, możemy wpaść w łapy kolejnych oszustów. Ponieważ rynek firm odszkodowawczych tak naprawdę dopiero się kształtuje i pomimo tego, że posiada wielu specjalistów godnych najwyższego zaufania, jak w każdej dziedzinie, gdzie naciągacze zwęszą łatwy zarobek, musimy uważać na „życzliwych” pomocników, którzy – po zakończeniu sprawy - każą sobie słono zapłacić za usługi. Niekiedy i 40% wartości odzyskanego odszkodowania. Niedawno było głośno o firmach, które jeszcze w szpitalu namawiały ofiary wypadków do podpisania umowy. A przecież ideą działania tej branży jest pomoc dopiero w sytuacji, gdy towarzystwo ubezpieczeń odmawia wypłaty odszkodowania bądź kwota, którą oferuje jest zdecydowanie za niska. Dlatego nie przestawajmy być czujni, czytajmy umowy, nie bójmy się pytać. Firmy, które nie mają nic do ukrycia powinny mieć zasady współpracy i świadczenia usług napisane jasno i klarownie.

Warto również pamiętać o fundacjach, które pomagają osobom poszkodowanym w wypadkach – między innymi uzyskać godne odszkodowanie za poniesione krzywdy. Fundacje takie bardzo często skupiają wokół siebie osoby, które same kiedyś ucierpiały w podobny sposób. Ich doświadczenia mogą stać się Twoją siłą w walce z bezwzględnością urzędników, pracowników towarzystw ubezpieczeniowych czy innych osób, od których zależy Twoja dalsza egzystencja.
 

Magdalena Vogt-Komorowska

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: pomoc, firmy, odszkodowanie, FUNDACJE, poszkodowani, kancelarie


2009-01-05 14:03
 Oceń wpis
   

Od prawie 3 lat na łamach Portalu staramy się przybliżyć „zwykłemu zjadaczowi chleba” świat ubezpieczeń - przełożyć ”z polskiego na nasze” zawiłe zapisy, wytłumaczyć ogólne warunki ubezpieczenia, uczulać klientów na ważne kwestie, uświadamiać, edukować, a nawet ganić…

Dlaczego? Dlatego, że ubezpieczenie jest – mówiąc oględnie – baaaardzo specyficznym produktem. Nikogo nie nachodzi nagła myśl – mam ochotę kupić sobie dzisiaj jakieś ubezpieczenie! Nie wchodzimy na strony sklepów czy portali aukcyjnych, żeby wybrać model, kolor, czy rodzaj polisy… Kupujemy, jeśli musimy, z nadzieją, że nigdy nam się nie przyda. Kupujemy, gdy zetkniemy się z historią innych osób, które ubezpieczenia nie miały i mocno przez to ucierpiały (szczególnie finansowo).

Poziom wiedzy przeciętnego Polaka na temat ubezpieczeń jest tragiczny i - proszę się nie obrażać – nie jest to przesadą. W dużej mierze wynika to ze specyfiki polskiego rynku - nie mamy zbyt długiej historii prywatnych ubezpieczeń, kolejne pokolenia nie wyrastały w świadomości, że rodzice mają polisy zabezpieczające rodzinę na wypadek nieszczęścia. A czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał, jak mawia przysłowie…

Przez swoją niewiedzę jesteśmy narażeni na przykre konsekwencje naszej własnej ignorancji. Rejestrując się na serwisach internetowych, akceptujemy regulamin - bez czytania; podpisujemy umowy w banku na prowadzenie ROR-u czy wydanie karty kredytowej, bierzemy aparat fotograficzny na raty w supermarkecie jedynie omiatając wzrokiem zapisy z umowy – bo następne osoby czekają w kolejce i się niecierpliwią, bo szczegółowe czytanie paragrafów jest wyrazem braku zaufania do tej miłej pani, która nam umowę podała…

Podobnie jest z ubezpieczeniami - ufamy, bo tak nam wygodniej. Nawet jeśli pokuszę się o próbę przebrnięcia przez Ogólne Warunki Ubezpieczenia i tak nic mi to nie powie… Bo co ma mi powiedzieć zapis: umowa ubezpieczenia nie obejmuje kosztów poniesionych na leczenie przekraczające zakres niezbędny do przywrócenia stanu zdrowia umożliwiającego Ubezpieczonemu powrót do Rzeczpospolitej Polskiej (a mówi o tym, że jak tylko po wypadku będziemy się nadawać do transportu, to towarzystwo ubezpieczeniowe natychmiast zażąda przetransportowania nas do kraju, gdzie dalsze leczenie odbywać się będzie już na koszt NFZ-u).

Albo: Kradzież z włamaniem - dokonanie albo usiłowanie dokonania zaboru mienia z pomieszczeń po uprzednim usunięciu siłą zabezpieczenia lub otwarciu wejścia przy użyciu narzędzi, albo podrobionego lub dopasowanego klucza, bądź klucza oryginalnego, w którego posiadanie sprawca wszedł wskutek włamania do innego pomieszczenia lub w wyniku rozboju. Ten zapis może z kolei oznaczać, że jeśli okradną nam mieszkanie, a nie będzie śladów włamania, możemy nie otrzymać odszkodowania.

Nad tego typu zawiłymi sformułowaniami będziemy się zastanawiać najpewniej po szkodzie…

I właśnie dlatego - wiedząc, że nie czytacie warunków umowy - od 3 lat tłumaczymy zawiłe zapisy, uczulamy na ważne kwestie, uświadamiamy, edukujemy, a nawet ganimy…

Wkrótce najciekawsze zapisy z OWU, na które warto zwrócić uwagę przed wybraniem ubezpieczenia mieszkania lub domu, polisy turystycznej czy ubezpieczenia auta.

Polecam również:

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: ubezpieczenia, odszkodowanie, haczyki, OWU, niejasne zapisy