|
2010-10-05 14:29
Udział własny, franszyza redukcyjna i franszyza integralna, wartość rzeczywista i wartość odtworzeniowa. Powyższe określenia występują w świecie ubezpieczeń niezwykle często, a co więcej - mają olbrzymi wpływ na wysokość wypłacanego odszkodowania. Zazwyczaj, gdy chcecie kupić polisę, jak mantrę wszyscy powtarzają, że najważniejszy jest zakres ubezpieczenia, a nie jego cena. Dlatego grzecznie sprawdzacie, czy w Auto Casco uwzględniają kradzież z niestrzeżonego parkingu, w assistance holowanie po awarii, a w ubezpieczeniach mieszkania czego dokładnie dotyczy lakoniczny zapis „od ognia i innych zdarzeń losowych”.
Tymczasem na ubezpieczającego czeka zdecydowanie więcej niebezpieczeństw - nie tylko zawartych w tej części OWU zatytułowanej „Wyłączenia”, czy w definicjach, ale także w tajemniczo brzmiących słowach: udział własny, franszyza redukcyjna i franszyza integralna, wartość rzeczywista i wartość odtworzeniowa. Gdy mówię znajomym, ile elementów wpływa na jakość ich ubezpieczenia, większość łapie się za głowę. Złoszczą się na nieczytelność Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, na zawiły język przyrównywany do niezrozumiałego bełkotu. Utyskują, że ledwie można zrozumieć o czym piszą, a do tego jeszcze trzeba uważać na tyle elementów?!?! Niestety tak - zauważcie, że konstrukcja umowy ubezpieczeniowej może w przyszłości zadecydować o wypłacie olbrzymich pieniędzy, o waszym standardzie życia, czy wręcz może być jedynym źródłem utrzymania przez pewien czas. O wiele bardziej tolerancyjni jesteśmy dla umów kredytowych – wiemy, że muszą być zawiłe, bo muszą przewidzieć każdą okoliczność – wszak chodzi tu o nasze i to niemałe pieniądze! Tak samo więc chce się zabezpieczyć towarzystwo ubezpieczeniowe, które – pamiętajmy – instytucją charytatywną nie jest. Niestety z doświadczenia wiem, że duża część pretensji (z których większość zaczyna się od haseł „oszuści i złodzieje”) spada na poszczególne firmy ubezpieczeniowe bezzasadnie, a problemy są wynikiem czystej ignorancji i niewiedzy posiadaczy polis. Pamiętajmy, że nie wystarczy złożenie kilku podpisów we wskazanych przez pośrednika miejscach. Polisa jest tylko poświadczeniem zawarcia umowy, którą są Ogólne Warunki Ubezpieczeń. A teraz przejdźmy do wyjaśnienia haseł wymienionych na samym początku artykułu, by w końcu uzasadnić, dlaczego tak nimi straszę.
Udział własny - jest to określona w umowie część szkody, jaką ubezpieczający będzie pokrywał z własnej kieszeni. Jego wysokość określana jest procentowo lub kwotowo. Przykład: w ubezpieczeniu komunikacyjnym You Can Drive (Hestia), które jest dedykowane młodemu kierowcy, przy ubezpieczeniu auto casco w 9§ jest taki oto zapis: Kupując ubezpieczenie musisz zaznaczyć w formularzu zakupowym, jaki procent udziału własnego w szkodach nie związanych z kradzieżą chcesz wprowadzić. System umożliwi Ci wybór wartości z jednego z dwóch przedziałów 0, 5, 10, 15, 20, 25% albo 15, 20, 25% wartości odszkodowania. Oczywiście wraz z wybieraniem większego udziału własnego, zmniejsza się kwota do zapłaty za ubezpieczenie – bardzo kuszące, ale pomyślmy teraz, że w skrajnym wypadku, nie otrzymamy ¼ odszkodowania potrzebnego do naprawy lub kupienia auta - za samochód warty 20 000 zł otrzymamy 15 000 zł – resztę będziemy musieli dołożyć z własnej kieszeni. Ostatnio znajomy opowiadał, że podpisywał umowę na auto zastępcze, w której udział własny w szkodach wynosił 1 500 zł. Co to oznacza? – jeśli szkoda wyceniona została na mniej niż półtora tysiąca zł, pokrywasz ją w całości, jeśli na więcej – Ty płacisz 1500 zł, resztę ubezpieczyciel. Trochę nieciekawie, zwłaszcza że niewiele czasu potrzebowałam, by znaleźć umowy, w których udział własny wynosił 2 000 zł.
Franszyza redukcyjna – oznacza zastrzeżoną w warunkach ubezpieczenia kwotę, o którą towarzystwo ubezpieczeniowe pomniejsza wypłaconą sumę odszkodowania (określana procentowo lub kwotowo). Przykład:
W razie częściowego zniszczenia bagażu podróżnego lub sprzętu elektronicznego stosuje się franszyzę redukcyjną w wysokości 25 euro. Przypadku zniszczenia, kradzieży, utraty lub uszkodzenia sprzętu elektronicznego o wartości wyższej niż 250 euro stosuje się franszyzę redukcyjną w wysokości 10% wartości sprzętu elektronicznego.
źródło: Ogólne warunki ubezpieczenia w podróży zagranicznej - Allianz Globtroter 32§ Ust. 3 Czyli:
W praktyce franszyza redukcyjna oraz udział własny są często uznawane jako synonimy tego samego zapisu: ![]()
Franszyza integralna – zastrzeżona w warunkach ubezpieczenia granica wysokości szkody (określana procentowo lub kwotowo), do której towarzystwo ubezpieczeniowe nie wypłaca odszkodowania - poszkodowany sam pokrywa koszty szkody. Jej przekroczenie powoduje wypłacenie całej kwoty. Stosowana zazwyczaj w umowach ubezpieczeniowych z wysoką kwotą gwarancyjną. Czyli, jeśli ustalono w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, że franszyza integralna wynosi 500 zł, to:
Wartość rzeczywista – mówiąc najkrócej - dostaniesz tyle pieniędzy, by na miejsce utraconej rzeczy pojawiła się dokładnie taka sama – ale w takim stanie zużycia, w jakim znajdowała się w momencie zniszczenia. Przykład: jeśli Twój telewizor, gdy go kupowałeś 3 lata temu kosztował 3000 zł, to obecnie wart jest powiedzmy 50% mniej. Gdyby nastąpiło jego całkowite zniszczenie lub kradzież, towarzystwo ubezpieczeniowe oszacowałoby % zużycia przedmiotu, który utraciłeś i wypłaciło 1500 zł. Wartość odtworzeniowa - dostaniesz tyle pieniędzy, by na miejsce utraconej rzeczy pojawiła się dokładnie taka sama – nowa. Nawiązując do naszego przykładu z telewizorem dostaniesz 3000 zł, by móc kupić sobie całkowicie nowy odbiornik. Jak widać na przykładzie tych dwóch definicji, jeden zapis może w bardzo dużym stopniu wpłynąć na wysokość uzyskanego przez nas odszkodowania. Jak możemy przeczytać na stronach Rzecznika Ubezpieczonych (pisownia oryginalna): Szczególne znaczenie przy określaniu rodzaju ubezpieczenia, na które się decydujemy ma w przypadku objęcia ochroną sprzętu RTV i elektronicznego, który amortyzuje się w "błyskawicznym tempie" i po dwóch latach wart jest mniej niż połowę ceny zakupu. To z kolei upraszczając oznacza, iż wybierając opcje ubezpieczenia na wartość rzeczywistą otrzymamy mniej środków, które będą nam potrzebne do pełnego odbudowania naszego stanu majątkowego poprzedzającego zdarzenie szkodowe. Dlatego też w naszej ocenie wybierając ubezpieczenie mieszkaniowe warto decydować się na ubezpieczenie na wartość odtworzeniową (nową), które pozwoli na odbudowanie stanu majątkowego z przed szkody. Źródło: http://www.rzu.gov.pl
kategoria:
Prawa i obowiązki klienta
Komentarze (3)
2010-08-05 09:31
Zdarza się i najlepszym – wypadek lub stłuczka. Nieważne czy z naszej, czy cudzej winy – jest równie nieprzyjemnym i stresującym przeżyciem.
A jeśli dzieje się za granicą, w kraju, którego języka nie znamy, przeżycie jest tym bardziej traumatyczne, ponieważ dochodzą do tego problemy związane z komunikowaniem się z policją, pogotowiem czy innymi uczestnikami zdarzenia. Zanim wyjedziesz samochodem za granicę
Do wyjazdu trzeba się odpowiednio przygotować – zarówno w zakresie spełnienia wszelkich formalności wymaganych w kraju, do którego się wybieramy, a także by możliwie jak najlepiej zabezpieczyć się w razie jakiegoś nieprzyjemnego zdarzenia. Przed wyjazdem zadbaj zatem o takie rzeczy, jak:
Gdy zdarzy się wypadek
Gdy już dojdzie do kolizji na drodze, najlepiej postępuj zgodnie z poniższymi krokami:
Warto pamiętać o tym, aby zebrać dokładne adresy świadków oraz zrobić dokumentację fotograficzną z miejsca zdarzenia.
Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Ogólne
Komentarze (2)
2010-07-20 12:44
Któż z nas nie marzy o tym, by z błogim uśmiechem i w okularach przeciwsłonecznych na nosie, leżeć na piaszczystej plaży i słuchać kojącego szumu morza? Niektórzy do dopełnienia tego uroczego obrazka dodaliby jeszcze drinka z obowiązkową parasolką. Czas relaksu, wyciszenia, odpoczynku…
A teraz sprawdźmy, ile wynoszą przykładowe koszty transportu chorego do Polski, sprowadzenia zwłok, czy nawet kursu ambulansem. (Dane przygotowane przez Mondial Assistance) Koszty repatriacji: Austria – 20-25 tys. zł Chorwacja – 35-40 tys. zł Francja – 40-50 tys. zł Grecja – 50 tys. zł Turcja – 50 tys. zł Egipt – 90 tys. zł Hiszpania – 90 tys. zł Koszty transportu zwłok: Chorwacja – 10-12 tys. zł Grecja – 12-15 tys. zł Egipt – 15-20 tys. zł Turcja – 20-25 tys. zł Hiszpania – 25-30 tys. zł Ambulans na krótkim dystansie (dłuższa trasa i eskorta lekarza kilkukrotnie podnosi koszty): Chorwacja – ok. 200 euro Turcja – min. 200 euro Hiszpania – ok. 300-400 euro Grecja – ok. 400 euro Podane ceny dotyczą krajów położonych stosunkowo niedaleko od Polski. W przypadku wakacji w bardziej egzotycznych miejscach (Indie, Ameryka Południowa, Safari w Afryce itp.) koszt takiego awaryjnego transportu wielokrotnie wzrasta. Jak widać, wiele biur podróży nie zapewnia swoim klientom dostatecznej ochrony. Mało które dostrzega również potrzebę podniesienia sumy ubezpieczenia, jeśli wyjeżdżamy poza obszar Europy. Nie wiem, czy zakładają, że 10.000 Euro wystarczy mi i we Francji i na Dominikanie i w USA? Tylko Orbis ma kwoty, które jako tako przystają do rzeczywistości. Choroby przewlekłe Kolejnym ważnym elementem, na który koniecznie chcę zwrócić uwagę jest temat chorób przewlekłych, czyli takich, które charakteryzują się powolnym rozwojem oraz długookresowym przebiegiem. Można do nich zaliczyć epilepsję, astmę, nowotwory, cukrzycę, choroby układu krążenia i wiele innych. Jeśli turysta cierpiał przed wyjazdem na którąś z nich, a nie uwzględnił tego przy wykupie polisy – towarzystwo ma prawo odmówić świadczenia i zapewne to zrobi. Jedynie Exim zaznaczył, że jego ubezpieczenie już w wariancie podstawowym uwzględnia pokrycie kosztów leczenia w ramach chorób przewlekłych. W innych biurach podróży tę opcję należy dokupić. Ale najczęściej nawet jeśli ktoś potrzebuje dodatkowej ochrony, to czy wie o tym, że w wariancie podstawowym jej nie posiada? Leczenie to leczenie – dla klienta nie ma znaczenia z jakiego powodu. Kto mu więc tę różnicę uświadomi, zanim nie dowie się w szpitalu w Hurghadzie, że towarzystwo odmówiło zapłacenia za leczenie? A rachunek opiewa na 12 tys. euro… Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Ubezpieczenia turystyczne
Komentarze (0)
2010-07-16 12:56
Do niedawna o assistance ani się nie mówiło zbyt wiele, ani tak naprawdę nie przywiązywano do niego wagi. Znam wiele osób, które pomimo posiadania „jakiegoś tam assistance”, gdy ich samochody ulegały awarii, organizowały sobie pomoc na własną rękę i za własne pieniądze. Dlaczego? Bo nie miały zielonego pojęcia, jak skorzystać z polisy – nie znały ani numeru telefonu, ani zakresu pomocy (czy ich przypadek kwalifikuje się pod polisę), albo nie były pewne, czy w ogóle jakieś assistance posiadają. Byli też tacy, którzy bali się, że stracą zniżki w AC lub OC. Towarzystwa ubezpieczeń również nie kwapiły się do kampanii związanych z uświadamianiem klientów. (ze względu na to, że tabele okazały się za szeroki, umieszczam je pod poniższymi li Tabela nr 1 - porównanie zakresów Tabela nr 2 - warunki zawarcia umowy WARTA Oprócz powyższych pakietów Warta oferuje również produkt Platynowy - o najszerszym zakresie, ale mogą go wykupić osoby posiadające samochody nie starsze niż 10 lat (klient Warty zapłaci 250 zł, spoza Warty 500 zł) . Prezentowany w tabeli wariant Złoty posiada sporo ograniczeń, ale część z nich zniesiono w oferowanym przez tego ubezpieczyciela wariancie Złoty +. Poszerzono w nim zakres niektórych usług, jak: pomoc w przypadku awarii, naprawa na miejscu zdarzenia, limit holowania (do 400 km). Wprowadzono także opcje: nocleg dla kierowcy i pasażerów oraz kierowca zmiennik. Pomimo nieco okrojonej oferty, Warta proponuje za to bardzo konkurencyjną cenę. Jako jedyne z prezentowanych TU zapewnia także wsparcie psychologa po wypadku, a w przypadku konieczności skorzystania z pomocy tłumacza, proponuje tę usługę w 4 językach. PZU GENERALI
Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Przegląd ubezpieczeń
Komentarze (2)
2010-06-08 12:57
Czy to w wyniku powodzi, intensywnych opadów, różnych awarii, wylania studzienek kanalizacyjnych czy wód gruntowych, naszym piwnicom grozi zalanie. Przy aktualnej sytuacji powodziowej i bardzo deszczowym maju, w wielu domach i blokach - choć same z siebie nie zostały zalane - woda znalazła się w piwnicach, niszcząc przechowywane tam rzeczy. Również mieszkańcy zalanych terenów potracili trzymane w piwnicach mienie. Jak i skąd można ubiegać się o odszkodowanie za rzeczy znajdujące się w piwnicy Piwnicę możemy ubezpieczyć w ramach polisy mieszkaniowej, a więc i w jej zakresie będziemy likwidować ewentualną szkodę. Należy zgłosić ją dokładnie w ten sam sposób, jak wszystkie inne zniszczenia, które można pokryć z polisy mieszkaniowej. Cała procedura postępowania opisana jest zawsze w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU). W większości firm ubezpieczeniowych piwnica traktowana jest według definicji jako „pomieszczenie przynależne” (PZU, Warta, Concordia, Signal Iduna) lub „pomieszczenie gospodarcze” (Allianz, Inter Risk). Przykładowa definicja z OWU: Pomieszczenia przynależne - pomieszczenia przynależące do mieszkania, które nie stanowią przedmiotu odrębnej własności i które mogą być użytkowane wyłącznie przez Ubezpieczonego lub osoby mu bliskie, prowadzące wspólne z nim gospodarstwo domowe lub osoby Upoważnione przez Ubezpieczonego. W większości towarzystw ubezpieczeń piwnicy nie trzeba ubezpieczać dodatkowo. Wchodzi ona w zakres ochrony całego domu lub mieszkania, podobnie jak strych czy suszarnia. Tak jest w przypadku takich firm, jak: PZU, Warta, Hestia, Allianz, Compensa, Concordia, Inter Risk, Signal Iduna czy Generali. Wycena strat, czyli maksymalna kwota odszkodowania
Nie mamy zbyt dobrych wieści dla tych, którzy w piwnicach trzymają bardzo cenne rzeczy. Towarzystwa ubezpieczeń nakładają bardzo surowe ograniczenia, jeśli chodzi o maksymalną wysokość odszkodowania. Górną granicą odpowiedzialności za zniszczone rzeczy w pomieszczeniach przynależnych (czyli między innymi w piwnicy) jest na ogół od 5 do 15% sumy ubezpieczenia mienia ruchomego. Czyli, jeśli wyceniliśmy nasze mienie ruchome znajdujące się w mieszkaniu (a więc wszystkie rzeczy, które można wnieść i wynieść – meble, sprzęt RTV i AGD, ubrania, książki, obrazy, dywany itp.) na wysokość 20.000 zł, maksymalna kwota, jaką możemy otrzymać za rzeczy trzymane w piwnicy przy limicie 10%, to 2.000 zł. Limity w poszczególnych towarzystwach ubezpieczeń:
W związku z powyższym nie mamy dobrych wieści również i dla tych, którzy ubezpieczyli tylko mury swojego domu (co bardzo często robią osoby traktujące ubezpieczenie mieszkania wyłącznie jako spełnienie formalności wymaganych przez bank przy braniu kredytu). Choćby mieli ubezpieczenie na 5 milionów złotych, nie dostaną ani grosza za rzeczy znajdujące się w piwnicy (z resztą za panele, tapety, powłoki malarskie, drzwi itp. znajdujące się w mieszkaniu też nie, ponieważ te wchodzą w skład „stałych elementów wyposażenia”). Zalanie to nie powódź
Niejeden się zdziwi, że ma wodę w piwnicy, a towarzystwo ubezpieczeniowe stwierdzi, że go nie zalało. Otóż według definicji Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU) powódź i zalanie to dwa odrębne ryzyka. Powódź to zalanie terenów w wyniku podniesienia się poziomu wody w korytach wód płynących lub zbiornikach wód stojących; Zalanie to szkoda powstała m.in. wskutek:
O czym warto pamiętać – nie wszystkie towarzystwa ubezpieczeń zawierają w ramach podstawowej ochrony „od ognia i innych zdarzeń losowych” ryzyko powodzi. Niektóre oferują to w wyższych pakietach (jak Allianz), inne wymagają opłacenia dodatkowej składki (jak Compensa, Inter Polska czy Signal Iduna). A więc jeśli Twoja piwnica została zalana bezpośrednio wodą z rzeki i nie jesteś ubezpieczony na wypadek ryzyka powodzi, odszkodowanie nie należy Ci się. Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Ubezpieczenia mieszkań i domów
Komentarze (5)
2010-05-21 12:40
Przez Polskę przetacza się fala powodziowa. Media na bieżąco dostarczają informacje o aktualnym stanie wód, rejonach najbardziej zagrożonych zalaniem bądź już zalanych. Sama jestem z Wrocławia i doskonale pamiętam, jak 13 lat temu życie wielkiego miasta stanęło na głowie. Mieszkam na Wielkiej Wyspie, a ponieważ są to tereny ze wszech stron otoczone wodą, ludzie na kilka dni poznikali z domów – znaleźć ich można było na wałach - kładli worki z piaskiem, patrolowali całą dobę szczelność zapory. Niesamowite było to zjednoczenie się wszystkich sąsiadów w jednym celu - uratowania nas przed zalaniem. I choć wały były jak z galarety, a do przelania wody brakowało poziomu dwóch worków z piaskiem – w wielu miejscach udało się! Obronił się Biskupin, Bartoszowice i Sępolno. Zalane zostały wille na Zaciszu i ulica Kochanowskiego, ulica Parkowa i park Szczytnicki, jednak nie tak drastycznie, jak wiele innych rejonów miasta. Każdy mieszkaniec miasta ma swoją własną historię z tamtych dni, która ożywiona w pamięci aktualnym zagrożeniem króluje w sklepach, u fryzjera, w rozmowach w pracy czy pogawędkach sąsiadów. Gdy piszę ten tekst, nie ma wody w kranach, w sklepach zostały już tylko małe butelki gazowanej wody mineralnej, a ludzie ze sporym niepokojem chodzą na wały, oglądają wiadomości lub sprawdzają na Internecie, co się aktualnie dzieje. Szczególnie w sklepach wyczuwa się pewną nerwowość, a widok pustych półek po wodzie raczej nie uspokaja. Po kilku godzinach okazuje się jednak, że była to plotka. Jak można przeczytać na stronie www.wroclaw.pl: Informujemy, ze wbrew krążącym plotkom nie planowano i nie planuje się wyłączenia dostaw wody na terenie Wrocławia. Obecnie obniżenie ciśnienia ma charakter chwilowy i ma związek z paniczną reakcją mieszkańców na nieodpowiedzialną plotkę. A w pracy? Od kilku dni urywają się telefony, w głównej mierze dotyczące jednego tematu – „chciałbym ubezpieczyć dom/firmę od skutków powodzi”. Zatrważające jest to, że jakby nanieść na mapę miejsca, z których dzwonili ci ludzie, to wyszłoby, że jest to dokładne odwzorowanie mapy terenów zagrożonych zalaniem. Nie dziwota więc, że i towarzystwa bronią się przed tego typu zakusami klientów. Jakie regulacje wprowadziły towarzystwa ubezpieczeń: Instrukcje dotyczące sprzedaży polis związanych z ryzykiem powodzi PZU - Nowi klienci - całkowity zakaz ubezpieczania ryzyka powodzi na zagrożonych przez zalanie terenach. Odnowienia – wymagane są oględziny miejsca ubezpieczenia. Warta - Nowi klienci – zgoda na ubezpieczenie zależna od tego, jak daleko od wody znajduje się ubezpieczane mienie, karencja – do 14.06.2010 r. (w MSP 30 dni). Odnowienia – wymagane są oględziny miejsca ubezpieczenia. Allianz - wyłączenie ryzyka powodzi z zakresu ubezpieczenia na okres 14 dni od daty zawarcia umowy ubezpieczenia. Compensa- Brak jakichkolwiek oficjalnych informacji o zastosowaniu nadzwyczajnych środków ostrożności, jednak w kalkulatorze zablokowano możliwość wystawiania polisy z opcją ryzyka powodzi. Concordia- Nowi klienci – jednomiesięczna karencja Signal Iduna - Nowi klienci – jednomiesięczna karencja Inter Polska - Nowi klienci – ryzyko powodzi – zwyżka 200% stawki taryfowej na terenach powodziowych oraz karencja do odwołania. HDI - Nowi klienci - na zagrożonych przez powódź terenach wymóg wykonywania dokumentacji zdjęciowej (aparat z datownikiem) ubezpieczonego mienia wraz z oświadczeniem pośrednika o braku zagrożenia powodziowego w momencie zawierania umowy ubezpieczenia (zgodnie z posiadaną wiedzą przez pośrednika). Marna więc szansa, że jeśli do tej pory nie ubezpieczyliśmy się na wypadek powodzi, a mieszkamy na terenach zagrożonych zalaniem, to uda nam się taką polisę zawrzeć. No a co z osobami, które kiedyś wprawdzie ubezpieczały dom czy mieszkanie, jednak nie do końca pamiętają na wypadek jakich zdarzeń? Wiele osób kupowało polisę „pod kredyt”, ale wtedy uważało ją jedynie za formalny wymóg banku, niezbędny by dostać pieniądze. Dziś być może zmienią zdanie. Tylko czy w swojej polisie posiadają ryzyko powodzi? PZU - PZU DOM i PZU DOM PLUS - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych; Warta - Warta DOM, Warta DOM KOMFORT - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych; Allianz - POD WŁASNYM DACHEM - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych (nie występuje w wariancie MINIMUM); Compensa - Trzeba wykupić, jako dodatkowe ryzyko; Concordia - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych Inter Polska - Trzeba wykupić, jako dodatkowe ryzyko Hestia - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych Signal Iduna - Trzeba wykupić, jako dodatkowe ryzyko I jeszcze jedna uwaga – ubezpieczając mieszkanie w podstawowym – wymaganym formalnie zakresie (np. pod kredyt lub jako obowiązkowe ubezpieczenie rolnicze) - czyli mury od ognia i innych zdarzeń losowych, wiedz, że: elewacja, tynki, powłoki malarskie czy tapety nie są częścią muru. Są zaklasyfikowane jako „stałe elementy nieruchomości”. Niektóre firmy automatycznie wliczają je w podstawowy zakres ubezpieczenia, wiele jednak tego nie robi. Zawsze o to pytaj, bo to właśnie te powierzchnie (a nie ściana) ulegają największym zniszczeniom podczas zalania, powodzi, pożaru, gradu etc. A tu znaleziona w Internecie galeria zdjęć z powodzi z 1997 roku. http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=481728 Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Komentarze z rynku
Komentarze (1)
2010-05-11 11:14
Bardzo często spotykam się z prośbami o informację, gdzie można się ubezpieczyć, żeby dostać pieniądze za urodzenie dziecka. Oczywiście najczęściej pyta o to kobieta, która jest w początkowych tygodniach ciąży… Poniżej zamieszczam kilka charakterystycznych wpisów z forum (pisownia oryginalna)
Niestety, wszystkie osoby, które trafiły tu z takim samym pytaniem, jak powyżej przytoczone, muszę brutalnie rozczarować – takiego ubezpieczenia nie ma! Nie ma takiej firmy, która by ubezpieczyła kogoś tylko po to, by za chwilę mieć obowiązek wypłacenia kilkukrotnie wyższej kwoty od tej, która została jej wpłacona w ramach składek. Towarzystwa ubezpieczeń nie obejmują swoją umową sytuacji, które już się zdarzyły - w tym wypadku zajścia w ciążę. Podobnie, jak nikt nie ubezpieczy zalanego już mieszkania, czy uszkodzonego auta. Świadczenie z tytułu urodzenia dziecka jest charakterystyczne dla grupowych ubezpieczeń na życie oferowanych w zakładach pracy. By nie dochodziło do nadużyć, towarzystwa ubezpieczeniowe na niektóre zdarzenia (w tym urodzenie dziecka) stosują tak zwaną karencję. Jest to określony w umowie czas, w którym firma nie ponosi odpowiedzialności za powstałe w danym okresie zdarzenia. Ma na celu wyeliminowanie sytuacji zawierania umowy ubezpieczeniowej już po zajściu w ciążę. Karencja trwa na ogół 9-12 miesięcy. Jej długość jest indywidualnie ustalana przez danego ubezpieczyciela - nie ma tu żadnego odgórnego nakazu. Są wyjątki
Ponieważ warunki ubezpieczenia bardzo często są indywidualnie negocjowane pomiędzy danym zakładem pracy a ubezpieczycielem, mogą się zdarzyć i takie oferty, gdzie karencja trwa 6 miesięcy lub nie ma jej w ogóle, a więc do "grupówki" może przystąpić kobieta w ciąży (lub jej mąż), jeśli akurat w danej firmie pracuje. Jest to możliwe, ponieważ ubezpieczenia bazują na mechanizmie rozproszenia ryzyka. Tak zwane „ryzyko ubezpieczeniowe” rozkłada się na wszystkie osoby objęte ubezpieczeniem (jedni skorzystają ze świadczenia, inni nie). Są to jednak tak sporadyczne przypadki, że nie należy wiązać z nimi nadziei na otrzymanie „dodatkowych pieniążków za urodzenie dziecka” Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Ubezpieczenia - inne
Komentarze (0)
2010-04-23 12:07
Po tygodniu paraliżu transportu lotniczego spowodowanego erupcją islandzkiego wulkanu, loty powoli wracają do normy. Jednak długo jeszcze nie uda się w pełni przywrócić siatki połączeń, ponieważ na rozładowanie czeka ogromny korek pasażerów, którzy utknęli podczas podróży w różnych rejonach świata.
Część z nich postanowiła skorzystać z innych form transportu - pociągów, wypożyczonych samochodów, autokarów czy promów. Sporo osób zostało jednak na lotniskach lub w kurortach wypoczynkowych na wiele dni, a przymusowo wydłużony pobyt mocno nadszarpnął ich portfele. Nawet jeśli aktualnie wszystkie loty odbywają się zgodnie z planem, to osoby z lotów odwołanych podają, że pierwsze wolne terminy, jakie im wskazano są za kilka a nawet kilkanaście dni.
Ogromna jest też liczba osób, które wykupiły wycieczkę w biurze podróży i niestety nie mogły wylecieć z kraju. Stąd też pojawia się szereg pytań:
Odpowiedzialność linii lotniczych
Prawa pasażerów w ruchu lotniczym reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 261/2004/WE. Określa ono wspólne zasady w zakresie odszkodowania i pomocy pasażerom w przypadku odmowy przyjęcia na pokład oraz odwołania lub opóźnienia lotu. Rozporządzenie to dotyczy wszystkich europejskich linii lotniczych oraz tych firm spoza Europy, których lot ma swój początek na terenie Unii Europejskiej. Wbrew pojawiającym się w prasie i Internecie opiniom dziennikarzy, żadnego odszkodowania z tego tytułu nie dostaniemy! Zgodnie z powyższym rozporządzeniem, jeśli pojawią się nadzwyczajne okoliczności, których nie można było uniknąć – a tym niewątpliwie jest chmura pyłu – przewoźnik zwolniony jest z obowiązku wypłaty odszkodowania, o którym mowa w Artykule 7 tegoż rozporządzenia. Nie mylmy bowiem zwrotu poniesionych przez nas kosztów z odszkodowaniem. Pamiętajmy również, że warunki meteorologiczne w żadnym wypadku nie zwalniają linii lotniczych z obowiązku zaopiekowania się pasażerem (Artykuł 9) w zakresie:
A jak wygląda kwestia zwrotu pieniędzy za bilety? Czy jest szansa je odzyskać? Zgodnie z Artykułem 8, pasażer ma prawo żądać:
a) zwrotu w terminie siedmiu dni:
b) lotu powrotnego do pierwszego miejsca odlotu, w najwcześniejszym możliwym terminie; c) zmiany planu podróży na porównywalnych warunkach do miejsca docelowego, w najwcześniejszym możliwym terminie lub w późniejszym terminie dogodnym dla pasażera, w zależności od dostępności wolnych miejsc; d) transportu z jednego lotniska na drugie przy przesiadce, gdy wymagają tego okoliczności. Powyższe dotyczy zarówno lotów rejsowych, jak i czarterowych. W sytuacji, gdy przewoźnik nie wywiązał się ze swoich obowiązków (np. gdy zażądał dopłat do biletów lub gdy nie poinformował pasażerów o przysługujących im prawach), każdy pasażer ma prawo złożyć skargę. Urzędem odpowiedzialnym za przestrzeganie unijnego rozporządzenia jest Komisja Ochrony Praw Pasażerów powołana w ramach Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Komisja Ochrony Praw Pasażerów
tel. (22) 520 74 84
e-mail: kopp@ulc.gov.pl
a także Europejskie Centrum Konsumenckie tel. (22) 55 60 118,
Odpowiedzialność biura podróży Zgodnie z ustawą o usługach turystycznych (Rozdział 3, Art. 11a) 1. Organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest spowodowane wyłącznie (…) siłą wyższą. 2. Wyłączenie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, w przypadkach wymienionych w ust. 1, nie zwalnia organizatora turystyki od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy poszkodowanemu klientowi. Oznacza to, że wszyscy ci, którzy za granicą już przebywali i nie mogą wrócić, powinni mieć zapewniony nocleg, wyżywienie, opiekę rezydenta, a także przedłużoną ważność polisy ubezpieczeniowej. Gorzej mają te osoby, które wylecieć nie zdołały. Większość biur podróży dopuszcza możliwość przeniesienie rezerwacji na terminy późniejsze – o oddawaniu pieniędzy wspominają rzadziej. Stąd kłopot, czy uda nam się wygospodarować nowy termin urlopu. Zwłaszcza, że mamy na to na ogół ograniczony czas. Jednak, jak zaznacza Małgorzata Cieloch – Rzecznik Prasowy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sytuacji, w której konsument wykupił wycieczkę, ale organizator ją odwołał Odpowiedzialność ubezpieczyciela Jeśli wyjeżdżamy na urlop z biurem podróży, jesteśmy na ogół informowani, że mamy możliwość wykupienia ubezpieczenia kosztów odwołania imprezy turystycznej lub kosztów opóźnienia bądź odwołania lotu. Wydawałoby się, że to ubezpieczenie w sam raz na podobne sytuacje. Niestety, pomimo pojawiających się w prasie informacji, że ubezpieczeni powinni dostać bez problemu odszkodowania, nic takiego się nie zdarzy. Dlaczego? Ponieważ polisy tego typu przewidują zwrot kosztów, jakimi wyjeżdżający byłby obciążony w takim wypadku, gdyby to on zrezygnował z wyjazdu. Wiele towarzystw ubezpieczeń zastrzega również z góry, że nie obejmuje swoją ochroną zdarzeń, które zostały wywołane przez siłę wyższą, czy kataklizmy naturalne. Po co więc jest to ubezpieczenie?
Pieniądze moglibyśmy otrzymać w takich sytuacjach, jak:
Osoby, które już rozpoczęły podróż, nie powinny zostać bez opieki – zarówno biura turystyczne, jak i przewoźnicy są zobligowani do zajęcia się tymi osobami do czasu, gdy możliwe będzie wznowienie podróży. W gorszej sytuacji są te osoby, które przebywają poza miejscem swojego zamieszkania lecz planując wyjazd, nie wykupiły biletu powrotnego. Takie osoby na nocleg czy posiłek opłacony przez przewoźnika liczyć nie mogą…
Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Prawa i obowiązki klienta
Komentarze (1)
2010-04-19 10:36
Jakiś czas temu w mediach głośno było na temat tragicznego finału podróży do Egiptu Pana Pawła z Białegostoku, który zmarł na skutek wylewu krwi do mózgu (m.in. TVN24 czy gazeta.pl).Głównym powodem całego nagłośnienia sprawy była odmowa wypłaty odszkodowania z polisy turystycznej, która miała pokryć koszty leczenia i transportu ciała do kraju (a wyniosły one łącznie niebagatelną kwotę 90 tysięcy zł). Powodem odmowy było powiązanie wszczepienia zastawki serca osiem lat wcześniej z przyczyną zgonu i zaklasyfikowanie tego jako skutku choroby przewlekłej, czego wykupiona w biurze podróży polisa nie uwzględniała. Nie chcę rozstrzygać tutaj kto ma rację, bo i kompetencji ku temu odpowiednich nie mam, a sprawa zapewne skończy się w sądzie. Zdarzenie to jednak zmusiło mnie do innej refleksji…
Ubezpieczenia turystyczne w biurach podróży
Każde biuro podróży ma obowiązek, sprzedając wycieczkę zagraniczną, zapewnić klientowi ubezpieczenie kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków (zgodnie z ustawą o usługach turystycznych). Niestety, kwota minimalnych sum ubezpieczenia nie została nigdzie określona i wszystko leży w gestii danego biura podróży. Czyli każdy przeciętny klient zostaje wysłany w świat z takim oto stanem rzeczy: złudnym poczuciem bezpieczeństwa z powodu posiadania polisy oraz ubezpieczeniem, które w większości przypadków, w razie poważnego zachorowania czy śmierci, nie wystarczy na pokrycie wszystkich kosztów. Jeśli planuję urlop za granicą, nie myślę o nieszczęściach, jakie mogą mnie spotkać albo o tym, ile kosztuje leczenie w kraju, do którego się wybieram. Świadomość posiadania polisy zwalnia mnie z obowiązku zastanawiania się za co ewentualnie będę się leczyć, bo przecież wszystko pokryje ubezpieczenie. Polisa z biura podróży – za niskie sumy ubezpieczenia
Wracając do smutnego przykładu z Egiptu i abstrahując od tego, że pieniędzy z ubezpieczenia w ogóle w tym przypadku może nie być, zwróćmy uwagę, że koszty leczenia w egipskim szpitalu wyniosły 15 537,50 Euro, a transport zwłok kolejne 13 – 15 tys. zł, co daje łącznie około 19,5 tys. euro. A teraz sprawdźmy, jakie sumy ubezpieczenia zapewniają poszczególne biura podróży w pakietach podstawowych, a więc tych, które mają spełnić wymóg formalny.
źródło: opracowanie własne W wielu przypadkach są to zdecydowanie zbyt niskie sumy ubezpieczenia, które w takiej sytuacji, jak ta w Egipcie, naraziłyby klienta bądź jego rodzinę na spore wydatki. Według mnie, do krajów, gdzie możemy posługiwać się Europejską Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), ubezpieczenie kosztów leczenia może być niższe niż w przypadku, gdy wybieramy się poza ten obszar, ale i tak nie powinno wynosić mniej niż 20.000 Euro. Dlaczego? Ponieważ EKUZ nie wszystko nam zrefunduje - nie pokryje przede wszystkim bardzo kosztownego transportu medycznego do kraju lub transportu zwłok.
To tak nie całkiem prawda! (źródło: forum gazety.pl) Liczna jest lista biur, które swoim klientom nie zapewniają dostatecznej ochrony. Mało która dostrzega również potrzebę podniesienia sumy ubezpieczenia, jeśli wyjeżdżamy poza obszar Europy. Nie wiem, czy zakładają, że 10.000 Euro wystarczy mi i we Francji i na Dominikanie i w USA? Tylko Orbis ma kwoty, które jako tako przystają do rzeczywistości. Za to Eximowi chwała za to, że już w wariancie podstawowym uwzględnia leczenie w ramach chorób przewlekłych. U innych tę opcję należy dokupić. Tylko – nawet jeśli ktoś takowej potrzebuje, to czy wie o tym, że w wariancie podstawowym jej nie posiada? Leczenie to leczenie – dla klienta nie ma znaczenia z jakiego powodu. Kto mu więc tę różnicę uświadomi?
Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Komentarze z rynku
Komentarze (2)
2009-12-18 14:14
Powoli zaczynamy planować zimowe wyjazdy - święta, sylwester, ferie. Mnogość ofert z Polski i Europy kusi obietnicą wypoczynku i niezapomnianych wrażeń. Malownicze rejony Włoch, Austrii, Czech, Francji czy Szwajcarii zapraszają wszystkich zwolenników nart i snowboardu, oferując wszelkie możliwe udogodnienia. Zaiste, jest w czym wybierać. Uzbrojeni w sprzęt, spakowani, gotowi do wyjazdu robimy w głowie ostatni obrachunek, czy aby na pewno niczego nie zapomnieliśmy. Dokumenty i pieniądze są, ubrania, kosmetyki i aparat – jest! A polisa? Chociaż z roku na rok rośnie nasza – Polaków – świadomość o istocie ubezpieczenia przy wszelkiego rodzaju wyjazdach, to w dalszym ciągu wielu z nas bawi się w rosyjską ruletkę, lekceważąc kupno polisy turystycznej. No dobrze – zapytacie – a dlaczego tak właściwie ubezpieczenie jest takie ważne? Z powodu pieniędzy, dużych pieniędzy. Jeśli ulegniemy wypadkowi albo ktoś inny ucierpi z naszej winy, będzie to poważny cios dla naszej kieszeni. Zapłacić możemy za zwiezienie nas ze stoku, za poszukiwania w górach, za leczenie, za każdy dzień pobytu w szpitalu, za transport medyczny do Polski, zadośćuczynienie dla poszkodowanego oraz jego leczenie, za każdy dzień jego nieobecności w pracy, a nawet możemy zostać zobowiązani do wypłacania renty. Wysokość opłat za pobyt w szpitalu uzależniony jest od kraju, w którym ulegliśmy wypadkowi i waha się od kilkudziesięciu do kilku tysięcy euro za dobę (na przykład intensywna terapia), a im poważniejszy wypadek, tym dłużej musimy w szpitalu leżeć. Równie wysokie koszty wiążą z transportem medycznym do kraju i nawet jeśli transportują nas z Niemiec czy Czech, przygotować się musimy na wydatek kilku tysięcy złotych. Oczywiście im większa odległość, tym drożej. Cena zależy również od tego, czy transport odbywa się ambulansem czy samolotem, wraz asystą medyczną czy bez. W skrajnych przypadkach uszczuplimy nasz portfel o grubo ponad 50 tysięcy złotych. Jeśli jedziemy do jednego z krajów w obszarze Unii Europejskiej lub do Szwajcarii, Lichtensteinu, Norwegii czy Islandii, niezbędnym minimum jest Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Jest to dokument uprawniający do korzystania ze świadczeń zdrowotnych danego kraju, na takich samych zasadach, jak jego mieszkańcy – czyli umożliwia nam dostęp do publicznej służby zdrowia. Prawo do otrzymania karty mają wszyscy, którzy są ubezpieczeni w NFZ oraz członkowie ich rodzin. Karta ta, pomimo licznych zalet (jest darmowa, nie ma wyznaczonych limitów na pokrycie kosztów leczenia, działa niezależnie od przyczyny, dla której jesteśmy leczeni), jest absolutnie niewystarczająca. Nawet NFZ na swoich stronach (www.nfz.gov.pl) zamieszcza taki komunikat: UWAGA!
EKUZ nie zapewnia pokrycia kosztów transportu medycznego do Polski oraz obowiązujących w danym kraju opłat za świadczenia medyczne, dlatego, aby uniknąć obciążenia tymi kosztami, wskazane jest wykupienie dodatkowego prywatnego ubezpieczenia. W wielu krajach istnieje częściowa dopłata za leczenie lub leki. Przykładowo: jedziemy do Francji, gdzie musimy skorzystać z wizyty u lekarza specjalisty. Możemy liczyć na zwrot przez NFZ 70% kosztów, jednak wizyta nie może być droższa niż 25 Euro. Jeśli lekarz stosuje stawki wyższe niż ustalone w cenniku kasy, różnicę dopłaca pacjent. Czyli, jeśli uda nam się znaleźć specjalistę, który za konsultację pobiera opłatę w wysokości 25 Euro, NFZ zapłaci za nas 17,50 Euro, a my dopłacimy 7,50 Euro. Bardziej prawdopodobne jednak, że lekarz specjalista ma zdecydowanie wyższe stawki. Jeśli przyjdzie nam zapłacić 100 Euro, NFZ pokryje za nas 17,50 Euro, a my zmuszeni będziemy wydać 82,50 Euro. Aby uniknąć dopłacania z własnej kieszeni, nie obejdzie się bez prywatnego ubezpieczenia. W takim razie pozostaje nam się zastanowić, jaki zakres musi posiadać nasza polisa i na co zwracać uwagę przy jej kupnie. Polisa powinna zawierać takie elementy, jak:
Koszty leczenia (KL) – ważne, aby dobrać sumę ubezpieczenia wystarczającą na pokrycie kosztów leczenia w danym kraju, uwzględniającą również takie wydatki, jak ciężkie i skomplikowane operacje (na przykład neurologiczne) oraz długotrwały pobyt w szpitalu. Również w ramach kosztów leczenia pokrywany jest transport medyczny do kraju. Stąd sugestia, by suma ubezpieczenia opiewała na nie mniej niż 40.000 Euro. Assistance – na ogół dodawany gratis do ubezpieczenia kosztów leczenia. Często jego zakres zależy od pakietu, który wykupujemy (im droższy pakiet, tym szerszy zakres assistance). Ważne, abyśmy sprawdzili, co wchodzi w jego skład – czy jest przewidywana opieka nad dziećmi (jeśli wyjeżdżamy wraz z rodziną), czy pokrywają koszty noclegu (gdybyśmy na przykład ulegli wypadkowi w trasie) bądź wynajęcia samochodu zastępczego (jeśli nasze auto byłoby niezdolne do dalszej jazdy). Inne, często spotykane opcje to: opłacenie kosztów przejazdu z i do kraju, a także noclegu dla osoby bliskiej, która będzie towarzyszyła i pomagała poszkodowanemu. Sprowadzenie rodziny rannego z powrotem do kraju, wpłacenie kaucji, pożyczka, pomoc prawna i informacyjną, również w przypadku zagubienia dokumentów. Zastanówmy się więc, jakie w razie wypadku mielibyśmy potrzeby i sprawdźmy czy dana polisa to oferuje. Następstwa Nieszczęśliwych Wypadków (NNW) – świadczenie wypłacane po zakończeniu leczenia, opierające się na oszacowaniu procentowego stałego uszczerbku na zdrowiu. Czyli – jeśli wykupiliśmy ubezpieczenie na 20.000 złotych, za każdy 1% uszczerbku otrzymamy 200 zł. Co ważne dla miłośników białego szaleństwa – częste przy tego typu sportach urazy, jak zwichnięcia czy kontuzje kolan mogą nie być zaliczane przez niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe, jako trwały uszczerbek na zdrowiu, a co za tym idzie, nie otrzymamy za nie pieniędzy. Sprawdźcie to, zanim kupicie polisę. Wybierajcie maksymalną sumę ubezpieczenia, jaką oferuje ubezpieczyciel (na ogół jest to 20.000 złotych). NNW kosztuje naprawdę niewiele – kilka złotych, więc nie warto na nim oszczędzać. Odpowiedzialność Cywilna (OC) – niezwykle ważny element ubezpieczenia dla narciarzy i snowboardzistów. Odszkodowanie wypłacane jest osobie, której wyrządziliśmy szkodę materialną bądź cielesną. Może to być zapłata za zniszczony kombinezon czy sprzęt lecz również za leczenie i rehabilitację, a także dożywotnią rentę. Musimy pamiętać, że świadomość ubezpieczeniowa wśród mieszkańców innych krajów często jest zdecydowanie wyższa i, doprowadzając na stoku do sytuacji, w której ucierpi obcokrajowiec, musimy się liczyć z tym, że będzie on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, czego może od nas żądać. Bez ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, wszystkie koszty pokryjemy z własnej kieszeni. Zanim kupimy polisę, upewnijmy się również, że OC zadziała na stoku. Dla przykładu: w ubezpieczeniu Signal Iduna Travel, w wariancie Super w § 25znajduje się taki oto zapis: „Ochrona ubezpieczeniowa SIGNAL IDUNA Polska TU S.A. nie obejmuje odpowiedzialności Ubezpieczonego z tytułu (…) szkód powstałych w związku z uprawianiem sportów wysokiego ryzyka oraz narciarstwa, snowbordu, windsurfingu”. Pod rozwagę! W przypadku OC nie wahajcie się wybierać najwyższej możliwej sumy ubezpieczenia. Pamiętajcie, że jeśli zostaniecie pociągnięci do odpowiedzialności, trzeba będzie pokryć również koszty procesu, adwokata, dojazdów do sądu (za granicą), ewentualnych odwołań, a w końcu zasądzoną kwotę. Tu ciekawostka. W Internecie natknęłam się na wpisy osób, które najprawdopodobniej padły ofiarą planowanego działania. Cały proces wygląda następująco: na jadącego na stoku narciarza najeżdża inny. Na ogół dochodzi do drobnych potłuczeń. Ktoś wzywa policję, sporządzana jest notatka i każdy rozchodzi się w swoją stronę. Przez częstą barierę językową nie rozumiemy co zostało ustalone i co podpisujemy. Po jakimś czasie do poszkodowanego narciarza przychodzi wezwanie do zapłaty kilku tysięcy euro za spowodowanie wypadku na stoku. I zaczyna się batalia. Nagle pojawiają się świadkowie, sprawa trafia do sądu. Gdzie jest haczyk? Jeśli udaje mu się wygrać, dostaje pieniądze z naszej polisy lub… z naszej kieszeni. Przy zasądzeniu obopólnej winy i wzajemnej wypłacie, na przykład 2000 Euro – oszust dostaje od nas pieniądze do ręki, a jego zobowiązanie pokrywa ubezpieczyciel. Koszty ratownictwa i poszukiwania – sprawdźmy czy pokrycie niniejszych jest uwzględnione w naszej polisie (czasami wchodzi w skład kosztów leczenia, czasami assistance, ale czasami w ogóle tej opcji nie ma). Ubezpieczenie szczególnie ważne w krajach, w których ratownictwo górskie, poszukiwanie i transport jest płatny: Austria, Słowacja, Czechy, Bułgaria. Sumy ubezpieczenia nie można wybrać, jest narzucona przez ubezpieczyciela i najczęściej waha się w granicach od 10000 zł do 5000 Euro. Ubezpieczenie sportów podwyższonego ryzyka lub sportów ekstremalnych – w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego, trzeba wykupić jedną z tych dwóch zwyżek, aby nasza polisa „zadziałała” przy amatorskim uprawianiu sportów zimowych. Jeśli tego nie zrobimy i ulegniemy wypadkowi na stoku, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania. Ubezpieczenie sprzętu sportowego – jeśli wykupimy tę opcję, nie łudźmy się, że otrzymamy odszkodowanie za każdą możliwą sytuację, w której straciliśmy nasz sprzęt. W wyniku wypadku czy lawiny, owszem – gorzej z kradzieżą. Nie odzyskamy pieniędzy, jeśli sprzęt ukradziono nam na stoku. Jedynie jeśli zginie z zamkniętego pokoju hotelowego, schowka, na który mamy pokwitowanie czy zamkniętego bagażnika. Nie każdy ubezpieczyciel pokryje także koszty dodatkowego sprzętu, jakim jest kask, gogle, buty narciarskie czy kombinezon. I na koniec jeszcze jedna bardzo ważna uwaga ku przestrodze – zapis znajdujący się w każdych Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia: „Odpowiedzialność Ubezpieczyciela nie obejmuje kosztów leczenia i pomocy w podróży, które powstały z tytułu lub w następstwie (…) zdarzeń związanych bezpośrednio lub pośrednio z pozostawaniem pod wpływem alkoholu”. A więc zastanów się, zanim wypijesz na stoku kolejnego grzańca... Zamów ubezpieczenie
na życie, dla firmy, komunikacyjne, mieszkania i inneWypełnij formularz online - wybierz najlepszą ofertę - spotkaj się z agentem z Twojej okolicy
kategoria:
Ubezpieczenia turystyczne
Komentarze (0)
Sponsorzy
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
2011-04-07 10:12
windykacja. do wpisu:
Wypadek lub stłuczka za granicą – jak się zachować
Pewnie, lepiej w ogóle nie jeździć.
2011-04-03 09:10
ubezpieczenia majątkowe do wpisu:
Zalana piwnica a odszkodowanie
Ja mam z PZU jak najlepsze doświadczenia.
2011-04-03 09:08
kredyt mieszkaniowy. do wpisu:
Powódź a ubezpieczenia
Większość chyba wlicza w podstawowy zakres ubezpieczenia.
Archiwum Bloga
|