2010-10-05 14:29
 Oceń wpis
   

Udział własny, franszyza redukcyjna i franszyza integralna, wartość rzeczywista i wartość odtworzeniowa.

 Powyższe określenia występują w świecie ubezpieczeń niezwykle często, a co więcej - mają olbrzymi wpływ na wysokość wypłacanego odszkodowania. Zazwyczaj, gdy chcecie kupić polisę, jak mantrę wszyscy powtarzają, że najważniejszy jest zakres ubezpieczenia, a nie jego cena. Dlatego grzecznie sprawdzacie, czy w Auto Casco uwzględniają kradzież z niestrzeżonego parkingu, w assistance holowanie po awarii, a w ubezpieczeniach mieszkania czego dokładnie dotyczy lakoniczny zapis „od ognia i innych zdarzeń losowych”.

Tymczasem na ubezpieczającego czeka zdecydowanie więcej niebezpieczeństw - nie tylko zawartych w tej części OWU zatytułowanej „Wyłączenia”, czy w definicjach, ale także w tajemniczo brzmiących słowach:  udział własny, franszyza redukcyjna i franszyza integralna, wartość rzeczywista i wartość odtworzeniowa.

Gdy mówię znajomym, ile elementów wpływa na jakość ich ubezpieczenia, większość łapie się za głowę. Złoszczą się na nieczytelność Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, na zawiły język przyrównywany do niezrozumiałego bełkotu. Utyskują, że ledwie można zrozumieć o czym piszą, a do tego jeszcze trzeba uważać na tyle elementów?!?! Niestety tak - zauważcie, że konstrukcja umowy ubezpieczeniowej może w przyszłości zadecydować o wypłacie olbrzymich pieniędzy, o waszym standardzie życia, czy wręcz może być jedynym źródłem utrzymania przez pewien czas.

O wiele bardziej tolerancyjni jesteśmy dla umów kredytowych – wiemy, że muszą być zawiłe, bo muszą przewidzieć każdą okoliczność – wszak chodzi tu o nasze i to niemałe pieniądze! Tak samo więc chce się zabezpieczyć towarzystwo ubezpieczeniowe, które – pamiętajmy – instytucją charytatywną nie jest.

Niestety z doświadczenia wiem, że duża część pretensji (z których większość zaczyna się od haseł „oszuści i złodzieje”) spada na poszczególne firmy ubezpieczeniowe bezzasadnie, a problemy są wynikiem czystej ignorancji i niewiedzy posiadaczy polis. Pamiętajmy, że nie wystarczy złożenie kilku podpisów we wskazanych przez pośrednika miejscach. Polisa jest tylko poświadczeniem zawarcia umowy, którą są Ogólne Warunki Ubezpieczeń.

A teraz przejdźmy do wyjaśnienia haseł wymienionych na samym początku artykułu, by w końcu uzasadnić, dlaczego tak nimi straszę.

 

Udział własny - jest to określona w umowie część szkody, jaką ubezpieczający będzie pokrywał z własnej kieszeni. Jego wysokość określana jest procentowo lub kwotowo.

Przykład:

w ubezpieczeniu komunikacyjnym You Can Drive (Hestia), które jest dedykowane młodemu kierowcy, przy ubezpieczeniu auto casco w 9§ jest taki oto zapis:

Kupując ubezpieczenie musisz zaznaczyć w formularzu zakupowym, jaki procent udziału własnego w szkodach nie związanych z kradzieżą chcesz wprowadzić. System umożliwi Ci wybór wartości z jednego z dwóch przedziałów 0, 5, 10, 15, 20, 25% albo 15, 20, 25% wartości odszkodowania.

Oczywiście wraz z wybieraniem większego udziału własnego, zmniejsza się kwota do zapłaty za ubezpieczenie – bardzo kuszące, ale pomyślmy teraz, że w skrajnym wypadku, nie otrzymamy ¼ odszkodowania potrzebnego do naprawy lub kupienia auta - za samochód warty 20 000 zł otrzymamy 15 000 zł – resztę będziemy musieli dołożyć z własnej kieszeni.

Ostatnio znajomy opowiadał, że podpisywał umowę na auto zastępcze, w której udział własny w szkodach wynosił 1 500 zł. Co to oznacza? – jeśli szkoda wyceniona została na mniej niż półtora tysiąca zł, pokrywasz ją w całości, jeśli na więcej – Ty płacisz 1500 zł, resztę ubezpieczyciel. Trochę nieciekawie, zwłaszcza że niewiele czasu potrzebowałam, by znaleźć umowy, w których udział własny wynosił 2 000 zł.

 

Franszyza redukcyjna – oznacza zastrzeżoną w warunkach ubezpieczenia kwotę, o którą towarzystwo ubezpieczeniowe pomniejsza wypłaconą sumę odszkodowania (określana procentowo lub kwotowo).

 
Przykład:
 
W razie częściowego zniszczenia bagażu podróżnego lub sprzętu elektronicznego stosuje się franszyzę redukcyjną w wysokości 25 euro. Przypadku zniszczenia, kradzieży, utraty lub uszkodzenia sprzętu elektronicznego o wartości wyższej niż 250 euro stosuje się franszyzę redukcyjną w wysokości 10% wartości sprzętu elektronicznego.

źródło: Ogólne warunki ubezpieczenia w podróży zagranicznej - Allianz Globtroter 32§ Ust. 3

 
Czyli:
 
  • Szkoda do 25 Euro – brak wypłaty odszkodowania;
  • Szkoda 50 Euro – odszkodowanie – 25 Euro.
 

W praktyce franszyza redukcyjna oraz udział własny są często uznawane jako synonimy tego samego zapisu:

 

 

Franszyza integralna – zastrzeżona w warunkach ubezpieczenia granica wysokości szkody (określana procentowo lub kwotowo), do której towarzystwo ubezpieczeniowe nie wypłaca odszkodowania - poszkodowany sam pokrywa koszty szkody. Jej przekroczenie powoduje wypłacenie całej kwoty. Stosowana zazwyczaj w umowach ubezpieczeniowych z wysoką kwotą gwarancyjną.

Czyli, jeśli ustalono w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, że franszyza integralna wynosi 500 zł, to:

  • Przy odszkodowaniu do 500 zł – nie dostaniemy nic;
  • Przy odszkodowaniu 1000 zł – dostaniemy całe 1000 zł
 

Wartość rzeczywistamówiąc najkrócej - dostaniesz tyle pieniędzy, by na miejsce utraconej rzeczy pojawiła się dokładnie taka sama – ale w takim stanie zużycia, w jakim znajdowała się w momencie zniszczenia.

Przykład:

jeśli Twój telewizor, gdy go kupowałeś 3 lata temu kosztował 3000 zł, to obecnie wart jest powiedzmy 50% mniej. Gdyby nastąpiło jego całkowite zniszczenie lub kradzież, towarzystwo ubezpieczeniowe oszacowałoby % zużycia przedmiotu, który utraciłeś i wypłaciło 1500 zł.

 

Wartość odtworzeniowa - dostaniesz tyle pieniędzy, by na miejsce utraconej rzeczy pojawiła się dokładnie taka sama – nowa. Nawiązując do naszego przykładu z telewizorem dostaniesz 3000 zł, by móc kupić sobie całkowicie nowy odbiornik.

Jak widać na przykładzie tych dwóch definicji, jeden zapis może w bardzo dużym stopniu wpłynąć na wysokość uzyskanego przez nas odszkodowania. Jak możemy przeczytać na stronach Rzecznika Ubezpieczonych (pisownia oryginalna): Szczególne znaczenie przy określaniu rodzaju ubezpieczenia, na które się decydujemy ma w przypadku objęcia ochroną sprzętu RTV i elektronicznego, który amortyzuje się w "błyskawicznym tempie" i po dwóch latach wart jest mniej niż połowę ceny zakupu. To z kolei upraszczając oznacza, iż wybierając opcje ubezpieczenia na wartość rzeczywistą otrzymamy mniej środków, które będą nam potrzebne do pełnego odbudowania naszego stanu majątkowego poprzedzającego zdarzenie szkodowe. Dlatego też w naszej ocenie wybierając ubezpieczenie mieszkaniowe warto decydować się na ubezpieczenie na wartość odtworzeniową (nową), które pozwoli na odbudowanie stanu majątkowego z przed szkody.

Źródło: http://www.rzu.gov.pl

 

 

Tagi: ubezpieczenie, odszkodowanie, OWU, udział własny, franszyza redukcyjna, franszyza integralna


2010-08-05 09:31
 Oceń wpis
   
Zdarza się i najlepszym – wypadek lub stłuczka. Nieważne czy z naszej, czy cudzej winy – jest równie nieprzyjemnym i stresującym przeżyciem.

A jeśli dzieje się za granicą, w kraju, którego języka nie znamy, przeżycie jest tym bardziej traumatyczne, ponieważ dochodzą do tego problemy związane z komunikowaniem się z policją, pogotowiem czy innymi uczestnikami zdarzenia.

Zanim wyjedziesz samochodem za granicę

Do wyjazdu trzeba się odpowiednio przygotować – zarówno w zakresie spełnienia wszelkich formalności wymaganych w kraju, do którego się wybieramy, a także by możliwie jak najlepiej zabezpieczyć się w razie jakiegoś nieprzyjemnego zdarzenia. Przed wyjazdem zadbaj zatem o takie rzeczy, jak:

  • Zielona Karta – sprawdź, czy wymagana jest w kraju, do którego się wybierasz;
  • Zapoznaj się z obowiązującymi w danym kraju przepisami. Nie tylko dotyczącymi limitów prędkości, wyposażenia samochodu (takiego jak kamizelki odblaskowe czy zapasowe żarówki), ale także numerów alarmowych czy dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi;
  • Sprawdź zakres swojego assistance – przede wszystkim, czy obowiązuje w kraju, do którego się wybierasz. Dobry assistance powinien zawierać takie opcje, jak zapewnienie noclegu, samochodu zastępczego, a jeśli jedziesz z dziećmi – zorganizowanie opieki nad nimi. Sprawdź także, czy otrzymasz pomoc nie tylko w razie wypadku, ale i zwykłej awarii (na przykład ogumienia). Jeśli Twoje assistance jest zbyt ubogie, możesz wykupić przed wyjazdem krótkoterminową polisę na 14 lub 30 dni.
  • Koniecznie zaopatrz się w polisę turystyczną oraz w Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Ponieważ EKUZ działa w ograniczonym zakresie (współpracuje tylko z państwowymi placówkami zdrowia, nie pokrywa transportu medycznego do Polski, w licznych wypadkach wymaga dopłat za leczenie) i nie obowiązuje we wszystkich krajach Europy, nawet NFZ apeluje, by w przypadku wyjazdów za granicę wykupić dodatkowo prywatne ubezpieczenie turystyczne.
  • Na wszelki wypadek zabierz ze sobą formularz oświadczenia o zdarzeniu drogowym napisany w dwóch językach – polskim i angielskim – tzw. accident statement. Możesz go pobrać ze strony Polskiej Izby Ubezpieczeń lub Polskiego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Dzięki niemu wiesz dokładnie jak masz go wypełnić oraz co i gdzie wpisać. Pomoże to uniknąć ewentualnych problemów z wypłatą odszkodowania.
  • Jeśli jedziesz nie swoim samochodem (na przykład pożyczonym lub firmowym), musisz posiadać pełnomocnictwo na jego używanie za granicą.
 
Gdy zdarzy się wypadek
 
 Gdy już dojdzie do kolizji na drodze, najlepiej postępuj zgodnie z poniższymi krokami:
  1. Powiadom policję i czekaj na jej przybycie (policja sporządzi protokół , który przyda się później przy załatwianiu formalności związanych z likwidacją szkody);  
  2. Jeśli są poszkodowani – nie wolno usuwać pojazdów. Zabezpiecz jedynie miejsce wypadku, w miarę możliwości udziel pomocy rannym;
  3. Jeśli rannych nie ma, a uszkodzone są jedynie pojazdy, należy usunąć je z drogi i przystąpić do spisania oświadczenia. Jeżeli posiadamy formularz accident statement sprawa jest prosta – wystarczy go wypełnić. Przy braku „gotowca” musisz spisać następujące dane sprawcy:
  • imię i nazwisko, adres właściciela pojazdu uczestniczącego w kolizji (w przypadku, gdy kierowcą jest inna osoba również należy spisać jej dane),
  • nr rejestracyjny,
  • nazwę firmy ubezpieczeniowej oraz numer polisy,
  • adres posterunku policji, która przybyła na wezwanie,
  • czas i miejsce zdarzenia,
  • opisać całą sytuację (warunki pogodowe, drogowe, naszkicować zdarzenie, itp.)

Warto pamiętać o tym, aby zebrać dokładne adresy świadków oraz zrobić dokumentację fotograficzną z miejsca zdarzenia.

  1. Dla własnego dobra nie podpisuj żadnych dokumentów, których nie rozumiesz. Poczekaj na tłumacza (sprawdź też w swojej polisie assistance, czy nie zapewnia tego typu pomocy). Możesz w ten sposób ustrzec się przed podpisaniem zrzeczenia się odszkodowania lub potwierdzenia niekorzystnej dla siebie wersji wydarzeń.
  2. Zgłoś szkodę w swojej firmie ubezpieczeniowej. Jeśli potrzebujesz holowania albo innej pomocy drogowej, najpierw zadzwonić na infolinię i powiadom ich o tym. W przeciwnym wypadku towarzystwo może odmówić pokrycia kosztów udzielonej pomocy.
  3. Jeśli jesteś poszkodowanym, wystąp z roszczeniami przeciwko sprawcy poprzez Polskie Biuro Ubezpieczeń Komunikacyjnych lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który wskaże reprezentanta zagranicznej firmy ubezpieczeniowej.
Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: wakacje, wypadek, podróż, samochód, za granicą, stłuczka


2010-07-20 12:44
 Oceń wpis
   

Któż z nas nie marzy o tym, by z błogim uśmiechem i w okularach przeciwsłonecznych na nosie, leżeć na piaszczystej plaży i słuchać kojącego szumu morza? Niektórzy do dopełnienia tego uroczego obrazka dodaliby jeszcze drinka z obowiązkową parasolką. Czas relaksu, wyciszenia, odpoczynku…

Coraz bardziej zabiegani, przygnieceni natłokiem niezałatwionych spraw, zmęczeni pracą potrzebujemy regeneracji i naładowania akumulatorów. Dlatego tak chętnie wielu z nas wybiera urlop w jakimś odległym zakątku świata – z dala od codziennych problemów. Egipt, Grecja, Turcja… a może Bali?

Zaczynamy wybierać wakacyjne oferty – odwiedzamy biura podróży, oglądamy katalogi, szukamy w Internecie – ilu gwiazdkowy hotel, jak daleko położony od plaży, opcja all inclusive czy raczej zwiedzanie i stołowanie się w licznych knajpkach? Każdy ma swoje upodobania i wymogi. Szczegółowo wypytujemy o wycieczki fakultatywne, na które warto pojechać, o ceny, dostępne terminy.

A formalności? Paszport lub dowód osobisty – jest, bilety – do odebrania na lotnisku, ubezpieczenie? Dostaliśmy gratis do wycieczki. Czyli wszystko załatwione?

Wiadomo, że spodziewamy się po urlopie samych pozytywnych przeżyć – dobrej zabawy, miłych doznań, cudownych wspomnień. Jak w takim momencie myśleć o chorobie, śmierci, wypadkach? Beztroska charakteryzuje zwłaszcza tych, którym nic się nigdy nie przytrafiło albo nie byli świadkami cudzego nieszczęścia. Dodatkowo świadomość, że biuro podróży ma obowiązek zapewnić nam ubezpieczenie kosztów leczenia, powoduje niebezpieczną dla wielu sytuację. Dlaczego? Zwalnia nas bowiem z poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich.

Ilu z Was, po otrzymaniu pliku dokumentów z biura podróży, stara się wczytać w Ogólne Warunki Ubezpieczenia, by zgłębić zapisane drobnym maczkiem, nieczytelne paragrafy? Znacie sumy ubezpieczenia, na jakie jesteście ubezpieczeni w ramach kosztów leczenia czy NNW? Wiecie, co macie robić w razie konieczności skorzystania z polisy? Albo jakie usługi oferuje Wasze assistance? I czy w ogóle wiecie, że macie assistance?

Moralizowanie na ogół niewiele daje, najbardziej przemawiają do wyobraźni sytuacje z życia wzięte. Wtedy dopiero ludzie zdają sobie sprawę, że ubezpieczenie to nie do końca uciążliwa formalność. Że od dobrej polisy zależy, czy w obliczu nieszczęścia dojdą nam jeszcze zmartwienia związane z pokryciem z własnej kieszeni olbrzymich kosztów. I chyba największą gorycz odczuwa się wtedy, gdy się miało polisę, a ona nie zadziałała.

Ubezpieczenia turystyczne w biurach podróży


Każde biuro podróży ma obowiązek, sprzedając wycieczkę zagraniczną, zapewnić klientowi ubezpieczenie kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków (zgodnie z ustawą o usługach turystycznych). Niestety kwota minimalnych sum ubezpieczenia nie została nigdzie określona – wszystko leży w gestii danego biura podróży. W praktyce oznacza to, że każdy przeciętny klient zostaje wysłany w świat z takim oto stanem rzeczy: złudnym poczuciem bezpieczeństwa z powodu posiadania polisy oraz ubezpieczeniem, które w większości przypadków, w razie poważnego zachorowania czy śmierci, nie wystarczy na pokrycie wszystkich kosztów.

Spójrzmy zatem, jakie sumy ubezpieczenia oferują poszczególne biura podróży:

Biuro podróży Suma ubezpieczenia KL Suma ubezpieczenia NNW TU współpracujące z biurem
Ecco Holiday
Ecco Travel
10.000 Euro 5000 zł TUW SKOK
TUI 10.000 Euro 40.000 zł (śmierć 20.000 zł) Europäische Reiseversicherung AG
Scan Holiday 10.000 Euro 40.000 zł (śmierć 20.000 zł) Europäische Reiseversicherung AG
Sun&Fun 15.000 Euro 7000 zł  Europäische Reiseversicherung AG
Itaka 15.000 Euro 3000 zł (śmierć 1500 zł) Europäische Reiseversicherung AG
Grecos Holiday 15.000 Euro 7000 zł Signal Iduna
Wezyr 20.000 Euro 10.000 zł (śmierć 5000 zł)  Europäische Reiseversicherung AG
Rainbow Tour 20.000 Euro – Europa
30.000 Euro - Świat 
10.000 zł TU Europa SA
Alfa Star 20.000 Euro – Europa
30.000 Euro - Świat
10.000 zł brak danych
Exim 22.000 Euro – w tym włączone choroby przewlekłe 1500 Euro Europäische Reiseversicherung AG
Orbis 30.000 Euro – Europa
40.000 Euro - Świat
5000 zł (śmierć 2500 zł) Signal Iduna

Opracowanie własne

 

A teraz sprawdźmy, ile wynoszą przykładowe koszty transportu chorego do Polski, sprowadzenia zwłok, czy nawet kursu ambulansem.

(Dane przygotowane przez Mondial Assistance)

Koszty repatriacji:

Austria – 20-25 tys. zł

Chorwacja – 35-40 tys. zł

Francja – 40-50 tys. zł

Grecja – 50 tys. zł

Turcja – 50 tys. zł

Egipt – 90 tys. zł

Hiszpania – 90 tys. zł

Koszty transportu zwłok:

Chorwacja – 10-12 tys. zł

Grecja – 12-15 tys. zł

Egipt – 15-20 tys. zł   

Turcja – 20-25 tys. zł

Hiszpania – 25-30 tys. zł

Ambulans na krótkim dystansie (dłuższa trasa i eskorta lekarza kilkukrotnie podnosi koszty):

Chorwacja – ok. 200 euro

Turcja – min. 200 euro

Hiszpania – ok. 300-400 euro

Grecja – ok. 400 euro

Podane ceny dotyczą krajów położonych stosunkowo niedaleko od Polski. W przypadku wakacji w bardziej egzotycznych miejscach (Indie, Ameryka Południowa, Safari w Afryce itp.) koszt takiego awaryjnego transportu wielokrotnie wzrasta.

Jak widać, wiele biur podróży nie zapewnia swoim klientom dostatecznej ochrony. Mało które dostrzega również potrzebę podniesienia sumy ubezpieczenia, jeśli wyjeżdżamy poza obszar Europy. Nie wiem, czy zakładają, że 10.000 Euro wystarczy mi i we Francji i na Dominikanie i w USA? Tylko Orbis ma kwoty, które jako tako przystają do rzeczywistości.

Choroby przewlekłe

Kolejnym ważnym elementem, na który koniecznie chcę zwrócić uwagę jest temat chorób przewlekłych, czyli takich, które charakteryzują się powolnym rozwojem oraz długookresowym przebiegiem. Można do nich zaliczyć epilepsję, astmę, nowotwory, cukrzycę, choroby układu krążenia i wiele innych. Jeśli turysta cierpiał przed wyjazdem na którąś z nich, a nie uwzględnił tego przy wykupie polisy – towarzystwo ma prawo odmówić świadczenia i zapewne to zrobi.

Jedynie Exim zaznaczył, że jego ubezpieczenie już w wariancie podstawowym uwzględnia pokrycie kosztów leczenia w ramach chorób przewlekłych. W innych biurach podróży tę opcję należy dokupić. Ale najczęściej nawet jeśli ktoś potrzebuje dodatkowej ochrony, to czy wie o tym, że w wariancie podstawowym jej nie posiada? Leczenie to leczenie – dla klienta nie ma znaczenia z jakiego powodu. Kto mu więc tę różnicę uświadomi, zanim nie dowie się w szpitalu w Hurghadzie, że towarzystwo odmówiło zapłacenia za leczenie? A rachunek opiewa na 12 tys. euro…

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: polisa, wakacje, wypadek, podróż, ubezpieczenie, biuro podróży, koszty leczenia


2010-07-16 12:56
 Oceń wpis
   

Do niedawna o assistance ani się nie mówiło zbyt wiele, ani tak naprawdę nie przywiązywano do niego wagi. Znam wiele osób, które pomimo posiadania „jakiegoś tam assistance”, gdy ich samochody ulegały awarii, organizowały sobie pomoc na własną rękę i za własne pieniądze. Dlaczego? Bo nie miały zielonego pojęcia, jak skorzystać z polisy – nie znały ani numeru telefonu, ani zakresu pomocy (czy ich przypadek kwalifikuje się pod polisę), albo nie były pewne, czy w ogóle jakieś assistance posiadają. Byli też tacy, którzy bali się, że stracą zniżki w AC lub OC. Towarzystwa ubezpieczeń również nie kwapiły się do kampanii związanych z uświadamianiem klientów.

Produkty były nafaszerowane (i wciąż wiele z nich jest) licznymi bzdurnymi ograniczeniami – limity odległości (np. pomoc assistance może nastąpić, jeśli auto znajduje się dalej niż 20, a nawet 50 km od domu), limity holowania (cenowe i kilometrowe), ograniczenia związane z rodzajem uszkodzenia auta (w wyniku awarii, czy kolizji drogowej). A opcje takie jak auto zastępcze, czy zorganizowanie noclegu były dostępne dopiero w najwyższych pakietach. Nie mówiąc już o tym, że nie było możliwości wykupienia assistance w danym towarzystwie, jeśli nie miało się u nich przynajmniej polisy OC.

Na szczęście coś drgnęło na tym rynku. Firmy ubezpieczeniowe zaczęły podkreślać wagę assistance, odkurzyły warunki ubezpieczenia, zniosły wiele limitów i zaczęły sprzedawać polisy jako odrębny produkt. Chcesz? Możesz u nas kupić, nawet jeśli resztę polis komunikacyjnych masz u konkurencji. Nareszcie!

A oto całkiem świeże przykłady, które jako jedne z pierwszych wyrwały się z marazmu i zauważyły niewykorzystany potencjał assistance. Przedstawione poniżej warianty dotyczą rozbudowanych pakietów, w których ubezpieczenie działa również za granicą, a polisę można wykupić bez konieczności zawierania ubezpieczenia OC lub AC w tej samej firmie.

(ze względu na to, że tabele okazały się za szeroki, umieszczam je pod poniższymi linkami)

Tabela nr 1 - porównanie zakresów

Tabela nr 2 - warunki zawarcia umowy

WARTA

Oprócz powyższych pakietów Warta oferuje również produkt Platynowy - o najszerszym zakresie, ale mogą go wykupić osoby posiadające samochody nie starsze niż 10 lat (klient Warty zapłaci 250 zł, spoza Warty 500 zł) . Prezentowany w tabeli wariant Złoty posiada sporo ograniczeń, ale część z nich zniesiono w oferowanym przez tego ubezpieczyciela wariancie Złoty +. Poszerzono w nim zakres niektórych usług, jak: pomoc w przypadku awarii, naprawa na miejscu zdarzenia, limit holowania (do 400 km). Wprowadzono także opcje: nocleg dla kierowcy i pasażerów oraz kierowca zmiennik. Pomimo nieco okrojonej oferty, Warta proponuje za to bardzo konkurencyjną cenę. Jako jedyne z prezentowanych TU zapewnia także wsparcie psychologa po wypadku, a w przypadku konieczności skorzystania z pomocy tłumacza, proponuje tę usługę w 4 językach.

PZU
Oferta PZU odznacza się dużą plastycznością. W wersji podstawowej wariantu Super klient natrafi niestety na niemało limitów, np. odholowanie przyczepy uszkodzonego samochodu, dowóz paliwa czy transport do miejsca zamieszkania są możliwe tylko wówczas, gdy awaria nastąpiła powyżej 20 km od domu. Wiele z tych limitów można znieść, ale należy się wówczas liczyć ze wzrostem ceny za assistance.

GENERALI
Najszerszą ofertę pomocy przygotowało Generali (wariant LUX), choć i w tym przypadku klient powinien uważnie przyjrzeć się zasadom udzielenia pomocy w poszczególnych sytuacjach. Ubezpieczyciel bardzo szczegółowo określa, pod jakimi warunkami jest ta pomoc świadczona (zob. np. „nocleg dla kierowcy i pasażerów" ->osoby towarzyszące kierowcy). Niestety właściciele samochodów, którzy wykupili OC/AC u innych ubezpieczycieli, muszą zapłacić za assistance w Generali o wiele więcej niż u konkurencji.

 

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: pzu, wakacje, warta, assistance, generali


2010-06-08 12:57
 Oceń wpis
   

Czy to w wyniku powodzi, intensywnych opadów, różnych awarii, wylania studzienek kanalizacyjnych czy wód gruntowych, naszym piwnicom grozi zalanie.

Przy aktualnej sytuacji powodziowej i bardzo deszczowym maju, w wielu domach i blokach - choć same z siebie nie zostały zalane - woda znalazła się w piwnicach, niszcząc przechowywane tam rzeczy. Również mieszkańcy zalanych terenów potracili trzymane w piwnicach mienie.

Jak i skąd można ubiegać się o odszkodowanie za rzeczy znajdujące się w piwnicy

Piwnicę możemy ubezpieczyć w ramach polisy mieszkaniowej, a więc i w jej zakresie będziemy likwidować ewentualną szkodę. Należy zgłosić ją dokładnie w ten sam sposób, jak wszystkie inne zniszczenia, które można pokryć z polisy mieszkaniowej. Cała procedura postępowania opisana jest zawsze w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU).

W większości firm ubezpieczeniowych piwnica traktowana jest według definicji jako „pomieszczenie przynależne” (PZU, Warta, Concordia, Signal Iduna) lub „pomieszczenie gospodarcze” (Allianz, Inter Risk).

Przykładowa definicja z OWU: Pomieszczenia przynależne - pomieszczenia przynależące do mieszkania, które nie stanowią przedmiotu odrębnej własności i które mogą być użytkowane wyłącznie przez Ubezpieczonego lub osoby mu bliskie, prowadzące wspólne z nim gospodarstwo domowe lub osoby Upoważnione przez Ubezpieczonego.

W większości towarzystw ubezpieczeń piwnicy nie trzeba ubezpieczać dodatkowo. Wchodzi ona w zakres ochrony całego domu lub mieszkania, podobnie jak strych czy suszarnia. Tak jest w przypadku takich firm, jak: PZU, Warta, Hestia, Allianz, Compensa, Concordia, Inter Risk, Signal Iduna czy Generali.

Wycena strat, czyli maksymalna kwota odszkodowania

Nie mamy zbyt dobrych wieści dla tych, którzy w piwnicach trzymają bardzo cenne rzeczy. Towarzystwa ubezpieczeń nakładają bardzo surowe ograniczenia, jeśli chodzi o maksymalną wysokość odszkodowania. Górną granicą odpowiedzialności za zniszczone rzeczy w pomieszczeniach przynależnych (czyli między innymi w piwnicy) jest na ogół od 5 do 15% sumy ubezpieczenia mienia ruchomego.

Czyli, jeśli wyceniliśmy nasze mienie ruchome znajdujące się w mieszkaniu (a więc wszystkie rzeczy, które można wnieść i wynieść – meble, sprzęt RTV i AGD, ubrania, książki, obrazy, dywany itp.) na wysokość 20.000 zł, maksymalna kwota, jaką możemy otrzymać za rzeczy trzymane w piwnicy przy limicie 10%, to 2.000 zł.

Limity w poszczególnych towarzystwach ubezpieczeń:

  • Do 5% sumy ubezpieczenia odpowiada: PZU, Allianz;yle=""> 
  • Do 10% sumy ubezpieczenia odpowiada: Warta, Hestia, Concordia, Signal Iduna, Inter Polska, Generali (tu górny limit to 5.000 zł);
  • Do 15% sumy ubezpieczenia odpowiada Compensa;
  • Do 5.000 zł Inter Risk (brak limitu procentowego).

W związku z powyższym nie mamy dobrych wieści również i dla tych, którzy ubezpieczyli tylko mury swojego domu (co bardzo często robią osoby traktujące ubezpieczenie mieszkania wyłącznie jako spełnienie formalności wymaganych przez bank przy braniu kredytu). Choćby mieli ubezpieczenie na 5 milionów złotych, nie dostaną ani grosza za rzeczy znajdujące się w piwnicy (z resztą za panele, tapety, powłoki malarskie, drzwi itp. znajdujące się w mieszkaniu też nie, ponieważ te wchodzą w skład „stałych elementów wyposażenia”).

Zalanie to nie powódź

Niejeden się zdziwi, że ma wodę w piwnicy, a towarzystwo ubezpieczeniowe stwierdzi, że go nie zalało. Otóż według definicji Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU) powódź i zalanie to dwa odrębne ryzyka.

Powódź to zalanie terenów w wyniku podniesienia się poziomu wody w korytach wód płynących lub zbiornikach wód stojących;

Zalanie to szkoda powstała m.in. wskutek:

  • wydostania się pary, wody lub innej cieczy, w wyniku uszkodzenia, niedrożności instalacji wodociągowej, grzewczej, kanalizacyjnej lub technologicznej oraz urządzeń bezpośrednio z nimi wspołpracujacych, takich jak: pralki, zmywarki, bojlery, lodówki, itp.;
  • cofnięcia się wody lub ścieków z urządzeń publicznej sieci kanalizacyjnej;
  • bezpośredniego zalania wodą pochodzącą z opadów atmosferycznych;
  • nieumyślnego pozostawienia otwartych zaworów w urządzeniach wodno-kanalizacyjnych czasowo niezasilanych;

O czym warto pamiętać – nie wszystkie towarzystwa ubezpieczeń zawierają w ramach podstawowej ochrony „od ognia i innych zdarzeń losowych” ryzyko powodzi. Niektóre oferują to w wyższych pakietach (jak Allianz), inne wymagają opłacenia dodatkowej składki (jak Compensa, Inter Polska czy Signal Iduna). A więc jeśli Twoja piwnica została zalana bezpośrednio wodą z rzeki i nie jesteś ubezpieczony na wypadek ryzyka powodzi, odszkodowanie nie należy Ci się.

 
Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: pzu, odszkodowanie, zalanie, powódź, Allianz, ubezpieczenie domu, warta, piwnica


2010-05-21 12:40
 Oceń wpis
   

Przez Polskę przetacza się fala powodziowa. Media na bieżąco dostarczają informacje o aktualnym stanie wód, rejonach najbardziej zagrożonych zalaniem bądź już zalanych.

Sama jestem z Wrocławia i doskonale pamiętam, jak 13 lat temu życie wielkiego miasta stanęło na głowie. Mieszkam na Wielkiej Wyspie, a ponieważ są to tereny ze wszech stron otoczone wodą, ludzie na kilka dni poznikali z domów – znaleźć ich można było na wałach - kładli worki z piaskiem, patrolowali całą dobę szczelność zapory. Niesamowite było to zjednoczenie się wszystkich sąsiadów w jednym celu -  uratowania  nas przed zalaniem. I choć wały były jak z galarety, a do przelania wody brakowało poziomu dwóch worków z piaskiem – w wielu miejscach udało się! Obronił się Biskupin, Bartoszowice i Sępolno. Zalane zostały wille na Zaciszu i ulica Kochanowskiego, ulica Parkowa i park Szczytnicki, jednak nie tak drastycznie, jak wiele innych rejonów miasta.

Każdy mieszkaniec miasta ma swoją własną historię z tamtych dni, która ożywiona w pamięci aktualnym zagrożeniem króluje w sklepach, u fryzjera, w rozmowach w pracy czy pogawędkach sąsiadów.

Gdy piszę ten tekst, nie ma wody w kranach, w sklepach zostały już tylko małe butelki gazowanej wody mineralnej, a ludzie ze sporym niepokojem chodzą na wały, oglądają wiadomości lub sprawdzają na Internecie, co się aktualnie dzieje. Szczególnie w sklepach wyczuwa się pewną nerwowość, a widok pustych półek po wodzie raczej nie uspokaja. Po kilku godzinach okazuje się jednak, że była to plotka. Jak można przeczytać na stronie www.wroclaw.pl:

Informujemy, ze wbrew krążącym plotkom nie planowano i nie planuje się wyłączenia dostaw wody na terenie Wrocławia. Obecnie obniżenie ciśnienia ma charakter chwilowy i ma związek z paniczną reakcją mieszkańców na nieodpowiedzialną plotkę.

A w pracy? Od kilku dni urywają się telefony, w głównej mierze dotyczące jednego tematu – „chciałbym ubezpieczyć dom/firmę od skutków powodzi”. Zatrważające jest to, że jakby nanieść na mapę miejsca, z których dzwonili ci ludzie, to wyszłoby, że jest to dokładne odwzorowanie  mapy terenów zagrożonych zalaniem. Nie dziwota więc, że i towarzystwa bronią się przed tego typu zakusami klientów.

Jakie regulacje wprowadziły towarzystwa ubezpieczeń:

Instrukcje dotyczące sprzedaży polis związanych z ryzykiem powodzi

PZU - Nowi klienci - całkowity zakaz ubezpieczania ryzyka powodzi na zagrożonych przez zalanie terenach. Odnowienia – wymagane są oględziny miejsca ubezpieczenia.

Warta - Nowi klienci – zgoda na ubezpieczenie zależna od tego, jak daleko od wody znajduje się ubezpieczane mienie, karencja – do 14.06.2010 r.  (w MSP 30 dni). Odnowienia – wymagane są oględziny miejsca ubezpieczenia.

Allianz - wyłączenie ryzyka powodzi z zakresu ubezpieczenia na okres 14 dni od daty zawarcia umowy ubezpieczenia.

Compensa- Brak jakichkolwiek oficjalnych informacji o zastosowaniu nadzwyczajnych środków ostrożności, jednak w kalkulatorze zablokowano możliwość wystawiania polisy z opcją ryzyka powodzi.

Concordia- Nowi klienci – jednomiesięczna karencja

Signal Iduna - Nowi klienci – jednomiesięczna karencja

Inter Polska - Nowi klienci – ryzyko powodzi – zwyżka 200% stawki taryfowej na terenach powodziowych oraz karencja do odwołania.

HDI - Nowi klienci - na zagrożonych przez powódź terenach wymóg wykonywania dokumentacji zdjęciowej (aparat z datownikiem) ubezpieczonego mienia wraz z oświadczeniem pośrednika o braku zagrożenia powodziowego w momencie zawierania umowy ubezpieczenia (zgodnie z posiadaną wiedzą przez pośrednika).

Marna więc szansa, że jeśli do tej pory nie ubezpieczyliśmy się na wypadek powodzi, a mieszkamy na terenach zagrożonych zalaniem, to uda nam się taką polisę zawrzeć.

No a co z osobami, które kiedyś wprawdzie ubezpieczały dom czy mieszkanie, jednak nie do końca pamiętają na wypadek jakich zdarzeń? Wiele osób kupowało polisę „pod kredyt”, ale wtedy uważało ją jedynie za formalny wymóg banku, niezbędny by dostać pieniądze. Dziś być może zmienią zdanie. Tylko czy w swojej polisie posiadają ryzyko powodzi?

PZU - PZU DOM i PZU DOM PLUS - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych;

Warta - Warta DOM, Warta DOM KOMFORT - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych;

Allianz - POD WŁASNYM DACHEM - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych (nie występuje w wariancie MINIMUM);

Compensa - Trzeba wykupić, jako dodatkowe ryzyko;

Concordia - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych

Inter Polska - Trzeba wykupić, jako dodatkowe ryzyko

Hestia - w podstawowym zakresie ryzyka od ognia i innych zdarzeń losowych

Signal Iduna - Trzeba wykupić, jako dodatkowe ryzyko

I jeszcze jedna uwaga – ubezpieczając mieszkanie w podstawowym – wymaganym formalnie zakresie (np. pod kredyt lub jako obowiązkowe ubezpieczenie rolnicze) - czyli mury od ognia i innych zdarzeń losowych, wiedz, że: elewacja, tynki, powłoki malarskie czy tapety nie są częścią muru. Są zaklasyfikowane jako „stałe elementy nieruchomości”. Niektóre firmy automatycznie wliczają je w podstawowy zakres ubezpieczenia, wiele jednak tego nie robi. Zawsze o to pytaj, bo to właśnie te powierzchnie (a nie ściana) ulegają największym zniszczeniom podczas zalania, powodzi, pożaru, gradu etc.

A tu znaleziona w Internecie galeria zdjęć z powodzi z 1997 roku. http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=481728

 
Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: pzu, ubezpieczenie, powódź, Allianz, warta, Hestia


2010-05-11 11:14
 Oceń wpis
   

Bardzo często spotykam się z prośbami o informację, gdzie można się ubezpieczyć, żeby dostać pieniądze za urodzenie dziecka. Oczywiście najczęściej pyta o to kobieta, która jest w początkowych tygodniach ciąży…

Poniżej zamieszczam kilka charakterystycznych wpisów z forum (pisownia oryginalna)

  • Witam.. Jestem w 18 tyg ciąży i chciałabym sie dodatkowo ubezpieczyć...żeby dostać pieniążki za urodzenie dziecka-zawsze sie przyda na poczatek :) - jakiego ubezpieczyciela możecie mi Państwo polecić??? Proszę o dokładne informacje...
  • Jestem w podobnej sytuacji z tym że jestem w 7 tygodniu ciąży i poszukuję ubezpieczenia żeby dostać pieniążki za urodzenie dzidziusia.
  • Witam, moja żona jest w czwartym miesiącu ciązy, oboje nie mamy zadnego dodatkowego ubezppieczenia, w pracy brak mozliwosci ubz. grupowego. Czy istnieje ubezpieczenie bez okresu karencji na urodzenie dziecka, dokładnie chodzi o swiadczenia wyplacanego z tytułu narodzin,

Niestety, wszystkie osoby, które trafiły tu z takim samym pytaniem, jak powyżej przytoczone, muszę brutalnie rozczarować – takiego ubezpieczenia nie ma!

Nie ma takiej firmy, która by ubezpieczyła kogoś tylko po to, by za chwilę mieć obowiązek wypłacenia kilkukrotnie wyższej kwoty od tej, która została jej wpłacona w ramach składek. Towarzystwa ubezpieczeń nie obejmują swoją umową sytuacji, które już się zdarzyły - w tym wypadku zajścia w ciążę. Podobnie, jak nikt nie ubezpieczy zalanego już mieszkania, czy uszkodzonego auta.

Świadczenie z tytułu urodzenia dziecka jest charakterystyczne dla grupowych ubezpieczeń na życie oferowanych w zakładach pracy. By nie dochodziło do nadużyć, towarzystwa ubezpieczeniowe na niektóre zdarzenia (w tym urodzenie dziecka) stosują tak zwaną karencję. Jest to określony w umowie czas, w którym firma nie ponosi odpowiedzialności za powstałe w danym okresie zdarzenia. Ma na celu wyeliminowanie sytuacji zawierania umowy ubezpieczeniowej już po zajściu w ciążę. Karencja trwa na ogół 9-12 miesięcy. Jej długość jest indywidualnie ustalana przez danego ubezpieczyciela - nie ma tu żadnego odgórnego nakazu.

Są wyjątki

Ponieważ warunki ubezpieczenia bardzo często są indywidualnie negocjowane pomiędzy danym zakładem pracy a ubezpieczycielem, mogą się zdarzyć i takie oferty, gdzie karencja trwa 6 miesięcy lub nie ma jej w ogóle, a więc do "grupówki" może przystąpić kobieta w ciąży (lub jej mąż), jeśli akurat w danej firmie pracuje. Jest to możliwe, ponieważ ubezpieczenia bazują na mechanizmie rozproszenia ryzyka. Tak zwane „ryzyko ubezpieczeniowe” rozkłada się na wszystkie osoby objęte ubezpieczeniem (jedni skorzystają ze świadczenia, inni nie). Są to jednak tak sporadyczne przypadki, że nie należy wiązać z nimi nadziei na otrzymanie „dodatkowych pieniążków za urodzenie dziecka”

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: ciąża, ubezpieczenie, polisa na życie, grupowe, karencja, urodzenie dziecka


2010-04-23 12:07
 Oceń wpis
   

Po tygodniu paraliżu transportu lotniczego spowodowanego erupcją islandzkiego wulkanu, loty powoli wracają do normy. Jednak długo jeszcze nie uda się w pełni przywrócić siatki połączeń, ponieważ na rozładowanie czeka ogromny korek pasażerów, którzy utknęli podczas podróży w różnych rejonach świata.

 

Część z nich postanowiła skorzystać z innych form transportu -  pociągów, wypożyczonych samochodów, autokarów czy promów. Sporo osób zostało jednak na lotniskach lub w kurortach wypoczynkowych na wiele dni, a przymusowo wydłużony pobyt mocno nadszarpnął ich portfele. Nawet jeśli aktualnie wszystkie loty odbywają się zgodnie z planem, to osoby z lotów odwołanych podają, że pierwsze wolne terminy, jakie im wskazano są za kilka a nawet kilkanaście dni.
 

Ogromna jest też liczba osób, które wykupiły wycieczkę w biurze podróży i niestety nie mogły wylecieć z kraju.

Stąd też pojawia się szereg pytań:
  • Czy mamy szansę na zwrot poniesionych kosztów?
  • Czy odzyskam pieniądze za wycieczkę, na którą nie poleciałem?
  • Czy pasażerowie, którzy utknęli na lotnisku powinni być w takich sytuacjach zostawieni sami sobie, a jeśli nie, to jakie mają prawa?
  • A wreszcie – czy mogę żądać odszkodowania – od przewoźnika, biura podróży lub mojego ubezpieczyciela?
Odpowiedzialność linii lotniczych

Prawa pasażerów w ruchu lotniczym reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 261/2004/WE. Określa ono wspólne zasady w zakresie odszkodowania i pomocy pasażerom w przypadku odmowy przyjęcia na pokład oraz odwołania lub opóźnienia lotu. Rozporządzenie to dotyczy wszystkich europejskich linii lotniczych oraz tych firm spoza Europy, których lot ma swój początek na terenie Unii Europejskiej.

Wbrew pojawiającym się w prasie i Internecie opiniom dziennikarzy, żadnego odszkodowania z tego tytułu nie dostaniemy! Zgodnie z  powyższym rozporządzeniem, jeśli pojawią się nadzwyczajne okoliczności, których nie można było uniknąć – a tym niewątpliwie jest chmura pyłu – przewoźnik zwolniony jest z obowiązku wypłaty odszkodowania, o którym mowa w Artykule 7 tegoż rozporządzenia.

Nie mylmy bowiem zwrotu poniesionych przez nas kosztów z odszkodowaniem.

Pamiętajmy również, że warunki meteorologiczne w żadnym wypadku nie zwalniają linii lotniczych z obowiązku zaopiekowania się pasażerem (Artykuł 9)

w zakresie:
  • zapewnienia posiłków oraz napojów w ilościach adekwatnych do czasu oczekiwania;
  • zakwaterowania w hotelu w przypadku, gdy pobyt przedłuża się na jedną noc lub więcej oraz gdy zachodzi konieczność pobytu dłuższego niż planowany przez pasażera;
  • transportu między lotniskiem a miejscem zakwaterowania;
  • umożliwienia wysłania dwóch e-maili lub faksów oraz odbycia dwóch rozmów telefonicznych za darmo.

A jak wygląda kwestia zwrotu pieniędzy za bilety? Czy jest szansa je odzyskać?

Zgodnie z Artykułem 8, pasażer ma prawo żądać:
 
a) zwrotu w terminie siedmiu dni:
  • pełnego kosztu biletu po cenie za jaką został kupiony,
  • za część lub części nie odbytej podróży,
  • za część lub części już odbyte, jeżeli lot nie służy już dłużej jakiemukolwiek celowi związanemu z pierwotnym planem podróży pasażera;

b) lotu powrotnego do pierwszego miejsca odlotu, w najwcześniejszym możliwym terminie;

c) zmiany planu podróży na porównywalnych warunkach do miejsca docelowego, w najwcześniejszym możliwym terminie lub w późniejszym terminie dogodnym dla pasażera, w zależności od dostępności wolnych miejsc;

d) transportu z jednego lotniska na drugie przy przesiadce, gdy wymagają tego okoliczności.

Powyższe dotyczy zarówno lotów rejsowych, jak i czarterowych.

W sytuacji, gdy przewoźnik nie wywiązał się ze swoich obowiązków (np. gdy zażądał dopłat do biletów lub gdy nie poinformował pasażerów o przysługujących im prawach), każdy pasażer ma prawo złożyć skargę. Urzędem odpowiedzialnym za przestrzeganie unijnego rozporządzenia jest Komisja Ochrony Praw Pasażerów powołana w ramach Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Komisja Ochrony Praw Pasażerów
tel. (22) 520 74 84

a także Europejskie Centrum Konsumenckie
tel. (22) 55 60 118,

Odpowiedzialność biura podróży

Zgodnie z ustawą o usługach turystycznych (Rozdział 3, Art. 11a)

1. Organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie

umowy o świadczenie usług turystycznych, chyba że niewykonanie lub nienależyte

wykonanie jest spowodowane wyłącznie (…) siłą wyższą.

2. Wyłączenie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie

umowy, w przypadkach wymienionych w ust. 1, nie zwalnia organizatora turystyki

od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy

poszkodowanemu klientowi.

Oznacza to, że wszyscy ci, którzy za granicą już przebywali i nie mogą wrócić, powinni mieć zapewniony nocleg, wyżywienie, opiekę rezydenta, a także przedłużoną ważność polisy ubezpieczeniowej.

Gorzej mają te osoby, które wylecieć nie zdołały. Większość biur podróży dopuszcza możliwość przeniesienie rezerwacji na terminy późniejsze – o oddawaniu pieniędzy wspominają rzadziej. Stąd kłopot, czy uda nam się wygospodarować nowy termin urlopu. Zwłaszcza, że mamy na to na ogół ograniczony czas.

Jednak, jak zaznacza Małgorzata Cieloch – Rzecznik Prasowy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sytuacji, w której konsument wykupił wycieczkę, ale organizator ją odwołał
powołując się na siłę wyższą - konsument ma prawo do zwrotu wpłaconych pieniędzy. Swoich praw powinien dochodzić indywidualnie od organizatora. Zastosowanie będzie miał w tym przypadku art. 14 ust. 5 i 6 ustawy o usługach turystycznych.

Posiłkowo można również stosować art. 495 § 1 Kodeksu cywilnego (zgodnie z art. 11 ustawy ma on zastosowanie w sprawach nieuregulowanych w ustawie o usługach turystycznych). Zgodnie z tym artykułem KC: jeżeli jedno ze świadczeń stało się niemozliwe wskutek okliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajmnego, a w wypadku, gdy je otrzymała, zobowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu).Konsument nie może dochodzić w takim przypadku odszkodowania.

Odpowiedzialność ubezpieczyciela

Jeśli wyjeżdżamy na urlop z biurem podróży, jesteśmy na ogół informowani, że mamy możliwość wykupienia ubezpieczenia kosztów odwołania imprezy turystycznej lub kosztów opóźnienia bądź odwołania lotu. Wydawałoby się, że to ubezpieczenie w sam raz na podobne sytuacje.

Niestety, pomimo pojawiających się w prasie informacji, że ubezpieczeni powinni dostać bez problemu odszkodowania, nic takiego się nie zdarzy. Dlaczego? Ponieważ polisy tego typu przewidują zwrot kosztów, jakimi wyjeżdżający byłby obciążony w takim wypadku, gdyby to on zrezygnował z wyjazdu. Wiele towarzystw ubezpieczeń zastrzega również z góry, że nie obejmuje swoją ochroną zdarzeń, które zostały wywołane przez siłę wyższą, czy kataklizmy naturalne.

Po co więc jest to ubezpieczenie?
 
Pieniądze moglibyśmy otrzymać w takich sytuacjach, jak:
  1. nagła, ciężka choroba ubezpieczonego;
  2. poważny wypadek lub zgon ubezpieczonego,
  3. poważny wypadek lub zgon członka najbliższej rodziny ubezpieczonego (współmałżonek, dzieci, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, wnuki);
  4. poważne i udokumentowane na piśmie przez odpowiednie służby zdarzenie losowe w miejscu zamieszkania ubezpieczonego, bezwzględnie wymagającego jego obecności,
  5. udokumentowana kradzież dokumentów niezbędnych w podróży zagranicznej, np. paszport, dowód osobisty, wiza;

Osoby, które już rozpoczęły podróż, nie powinny zostać bez opieki – zarówno biura turystyczne, jak i przewoźnicy są zobligowani do zajęcia się tymi osobami do czasu, gdy możliwe będzie wznowienie podróży. W gorszej sytuacji są te osoby, które przebywają poza miejscem swojego zamieszkania lecz planując wyjazd, nie wykupiły biletu powrotnego. Takie osoby na nocleg czy posiłek opłacony przez przewoźnika liczyć nie mogą…

 

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: odszkodowanie, odwołanie lotu, 261/2004/WE, prawa pasażera


2010-04-19 10:36
 Oceń wpis
   

Jakiś czas temu w mediach głośno było na temat tragicznego finału podróży do Egiptu Pana Pawła z Białegostoku, który zmarł na skutek wylewu krwi do mózgu (m.in. TVN24 czy gazeta.pl).Głównym powodem całego nagłośnienia sprawy była odmowa wypłaty odszkodowania z polisy turystycznej, która miała pokryć koszty leczenia i transportu ciała do kraju (a wyniosły one łącznie niebagatelną kwotę 90 tysięcy zł).

Powodem odmowy było powiązanie wszczepienia zastawki serca osiem lat wcześniej z przyczyną zgonu i zaklasyfikowanie tego jako skutku choroby przewlekłej, czego wykupiona w biurze podróży polisa nie uwzględniała. Nie chcę rozstrzygać tutaj kto ma rację, bo i kompetencji ku temu odpowiednich nie mam, a sprawa zapewne skończy się w sądzie.

Zdarzenie to jednak zmusiło mnie do innej refleksji…
 
Ubezpieczenia turystyczne w biurach podróży

Każde biuro podróży ma obowiązek, sprzedając wycieczkę zagraniczną, zapewnić klientowi ubezpieczenie kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków (zgodnie z ustawą o usługach turystycznych). Niestety, kwota minimalnych sum ubezpieczenia nie została nigdzie określona i wszystko leży w gestii danego biura podróży. Czyli każdy przeciętny klient zostaje wysłany w świat z takim oto stanem rzeczy: złudnym poczuciem bezpieczeństwa z powodu posiadania polisy oraz ubezpieczeniem, które w większości przypadków, w razie poważnego zachorowania czy śmierci, nie wystarczy na pokrycie wszystkich kosztów.

Jeśli planuję urlop za granicą, nie myślę o nieszczęściach, jakie mogą mnie spotkać albo o tym, ile kosztuje leczenie w kraju, do którego się wybieram. Świadomość posiadania polisy zwalnia mnie z obowiązku zastanawiania się za co ewentualnie będę się leczyć, bo przecież wszystko pokryje ubezpieczenie.

Polisa z biura podróży – za niskie sumy ubezpieczenia

Wracając do smutnego przykładu z Egiptu i abstrahując od tego, że pieniędzy z ubezpieczenia w ogóle w tym przypadku może nie być, zwróćmy uwagę, że koszty leczenia w egipskim szpitalu wyniosły 15 537,50 Euro, a transport zwłok kolejne 13 – 15 tys. zł, co daje łącznie około 19,5 tys. euro.  A teraz sprawdźmy, jakie sumy ubezpieczenia zapewniają poszczególne biura podróży w pakietach podstawowych, a więc tych, które mają spełnić wymóg formalny.

 
Biuro podróży
Suma ubezpieczenia KL
Suma ubezpieczenia NNW
TU współpracujące z biurem
Ecco Holiday
Ecco Travel
10.000 Euro
5000 zł
TUW SKOK
TUI
10.000 Euro
40.000 zł (śmierć 20.000 zł)

Europäische Reiseversicherung AG

Scan Holiday
10.000 Euro
40.000 zł (śmierć 20.000 zł)

Europäische Reiseversicherung AG

Sun&Fun
15.000 Euro
7000 zł

Europäische Reiseversicherung AG

Itaka

15.000 Euro

3000 zł (śmierć 1500 zł)

Europäische Reiseversicherung AG

Grecos Holiday

15.000 Euro

7000 zł

Signal Iduna

Wezyr

20.000 Euro

10.000 zł (śmierć 5000 zł)

Europäische Reiseversicherung AG

Rainbow Tour

20.000 Euro – Europa

30.000 Euro - Świat

10.000 zł

TU Europa SA

Alfa Star

 

20.000 Euro – Europa

30.000 Euro - Świat

10.000 zł
?
 
Exim
22.000 Euro – w tym włączone choroby przewlekłe
1500 Euro

Europäische Reiseversicherung AG

 
Orbis

30.000 Euro – Europa

40.000 Euro - Świat

 

5000 zł (śmierć 2500 zł)

Signal Iduna

źródło: opracowanie własne

W wielu przypadkach są to zdecydowanie zbyt niskie sumy ubezpieczenia, które w takiej sytuacji, jak ta w Egipcie, naraziłyby klienta bądź jego rodzinę na spore wydatki. Według mnie, do krajów, gdzie możemy posługiwać się Europejską Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), ubezpieczenie kosztów leczenia może być niższe niż w przypadku, gdy wybieramy się poza ten obszar, ale i tak nie powinno wynosić mniej niż 20.000 Euro. Dlaczego? Ponieważ EKUZ nie wszystko nam zrefunduje - nie pokryje przede wszystkim bardzo kosztownego transportu medycznego do kraju lub transportu zwłok.


Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, przeczytaj: Polisa turystyczna a Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego – porównanie. Wady i zalety
 
Poniżej zamieszczam kilka wpisów z forum internetowego gazety.pl, komentujące historię śmierci Pana Pawła (pisownia oryginalna):

To tak nie całkiem prawda!
Ja leżałem w klinice w Sharmie tydzień i za cały pobyt zapłacił mój ubezpieczyciel.
Dodam że miałem tylko podstawowe ubezpieczenie takie jak wszyscy turyści, a
rachunek opiewał na 12 tyś.euro.

Janusz


Taka samą sytuację mieliśmy 3 lata temu z alfa star. Nasz kolega
najpierw dostal tam zator pluc a potem zmarl, i niestety nic jego
żona nie wygrala bo mielismy tylko podstawowe ubezpieczenie (10.000
Euro) ktore pochlonelo leczenie a za reszte i sprowadzenie zwlok
trzeba bylo doplacic. I tak jest napisane w każdym regulaminie.
Podstawowe ubezpieczenie jest okolo do 12.000 euro a za reszte
leczenia i inne, trzeba doplacac albo tak jak my teraz zawsze
doubezpieczamy się dodatkowo. Na zimne trzeba dmuchac ale
nauczyliśmy się dopiero tego po tych niemilych chwilach. Pozdrawiam

(źródło: forum gazety.pl)

Liczna jest lista biur, które swoim klientom nie zapewniają dostatecznej ochrony. Mało która dostrzega również potrzebę podniesienia sumy ubezpieczenia, jeśli wyjeżdżamy poza obszar Europy. Nie wiem, czy zakładają, że 10.000 Euro wystarczy mi i we Francji i na Dominikanie i w USA? Tylko Orbis ma kwoty, które jako tako przystają do rzeczywistości. Za to Eximowi chwała za to, że już w wariancie podstawowym uwzględnia leczenie w ramach chorób przewlekłych. U innych tę opcję należy dokupić. Tylko – nawet jeśli ktoś takowej potrzebuje, to czy wie o tym, że w wariancie podstawowym jej nie posiada? Leczenie to leczenie – dla klienta nie ma znaczenia z jakiego powodu. Kto mu więc tę różnicę uświadomi?

Nie chcę wrzucać wszystkich pracowników biur podróży do jednego wora, ale moje własne doświadczenia z nimi są przerażające. Wiedza na temat ubezpieczeń jest znikoma. Nie ukrywam, że ilekroć wykupywałam wycieczkę – nie mogłam się powstrzymać, by nie pomęczyć sprzedawcy pytaniami na temat ubezpieczenia. Nie wiedzieli NIC, powtarzali w kółko dostępne z folderu informacje, widać było, że ten temat uważają za mało istotny.

Dostęp do informacji o ubezpieczeniach na stronach biur podróży


Pierwszą myślą, jaka nasunęła mi się w trakcie szukania informacji na temat warunków ubezpieczenia na poszczególnych stronach biur podróży była taka, że dotarcie do nich niejednokrotnie graniczy z cudem. Są zdawkowe, poukrywane, a w niektórych przypadkach w ogóle niemożliwe do znalezienia (na przykład na stronie Oasis Tour znalazłam załącznik z Firmy AXA, ale poddałam się, gdy przyszło do szukania sum ubezpieczenia).

Na bodaj największym serwisie oferującym wycieczki z różnych biur - www.wakacje.pl jest nie lepiej – otrzymujemy zdawkową informację, że cena zawiera przelot, zakwaterowanie, ubezpieczenie etc. Jakby nikomu nie zależało, by te informacje w ogóle były do wglądu.

 



Pora, by i biura podróży dostosowały swoje oferty ubezpieczeń do współczesnej rzeczywistości. To one negocjują z ubezpieczycielami warunki i sumy na polisach, które dostajemy później w pakiecie z wycieczką. Jeśli nie zaczną traktować tematu ubezpieczeń serio, wielu ich klientów – w obliczu choroby lub śmierci – stanie dodatkowo przed sytuacją, że aby chory lub zmarły wrócił do kraju, rodzina będzie musiała z własnych pieniędzy wydać olbrzymią sumę. A przecież w takich sytuacjach koszty nie powinny grać roli…

 

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: ubezpieczenie, turystyczne, koszty leczenia, biura podróży, suma ubezpieczenia, transport medyczny


2009-12-18 14:14
 Oceń wpis
   

Powoli zaczynamy planować zimowe wyjazdy - święta, sylwester, ferie. Mnogość ofert z Polski i Europy kusi obietnicą wypoczynku i niezapomnianych wrażeń. Malownicze rejony Włoch, Austrii, Czech, Francji czy Szwajcarii zapraszają wszystkich zwolenników nart i snowboardu, oferując wszelkie możliwe udogodnienia. Zaiste, jest w czym wybierać.

Uzbrojeni w sprzęt, spakowani, gotowi do wyjazdu robimy w głowie ostatni obrachunek, czy aby na pewno niczego nie zapomnieliśmy. Dokumenty i pieniądze są, ubrania, kosmetyki i aparat – jest! A polisa?

Chociaż z roku na rok rośnie nasza – Polaków – świadomość o istocie ubezpieczenia przy wszelkiego rodzaju wyjazdach, to w dalszym ciągu wielu z nas bawi się w rosyjską ruletkę, lekceważąc kupno polisy turystycznej. No dobrze – zapytacie – a dlaczego tak właściwie ubezpieczenie jest takie ważne? Z powodu pieniędzy, dużych pieniędzy.

Jeśli ulegniemy wypadkowi albo ktoś inny ucierpi z naszej winy, będzie to poważny cios dla naszej kieszeni. Zapłacić możemy za zwiezienie nas ze stoku, za poszukiwania w górach, za leczenie, za każdy dzień pobytu w szpitalu, za transport medyczny do Polski, zadośćuczynienie dla poszkodowanego oraz jego leczenie, za każdy dzień jego nieobecności w pracy, a nawet możemy zostać zobowiązani do wypłacania renty.

Wysokość opłat za pobyt w szpitalu uzależniony jest od kraju, w którym ulegliśmy wypadkowi i waha się od kilkudziesięciu do kilku tysięcy euro za dobę (na przykład intensywna terapia), a im poważniejszy wypadek, tym dłużej musimy w szpitalu leżeć. Równie wysokie koszty wiążą z transportem medycznym do kraju i nawet jeśli transportują nas z Niemiec czy Czech, przygotować się musimy na wydatek kilku tysięcy złotych. Oczywiście im większa odległość, tym drożej. Cena zależy również od tego, czy transport odbywa się ambulansem czy samolotem, wraz asystą medyczną czy bez. W skrajnych przypadkach uszczuplimy nasz portfel o grubo ponad 50 tysięcy złotych.

Jeśli jedziemy do jednego z krajów w obszarze Unii Europejskiej lub do Szwajcarii, Lichtensteinu, Norwegii czy Islandii, niezbędnym minimum jest Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Jest to dokument uprawniający do korzystania ze świadczeń zdrowotnych danego kraju, na takich samych zasadach, jak jego mieszkańcy – czyli umożliwia nam dostęp do publicznej służby zdrowia. Prawo do otrzymania karty mają wszyscy, którzy są ubezpieczeni w NFZ oraz członkowie ich rodzin.

Karta ta, pomimo licznych zalet (jest darmowa, nie ma wyznaczonych limitów na pokrycie kosztów leczenia, działa niezależnie od przyczyny, dla której jesteśmy leczeni), jest absolutnie niewystarczająca. Nawet NFZ na swoich stronach (www.nfz.gov.pl) zamieszcza taki komunikat:

UWAGA!

EKUZ nie zapewnia pokrycia kosztów transportu medycznego do Polski oraz obowiązujących w danym kraju opłat za świadczenia medyczne, dlatego, aby uniknąć obciążenia tymi kosztami, wskazane jest wykupienie dodatkowego prywatnego ubezpieczenia.

W wielu krajach istnieje częściowa dopłata za leczenie lub leki. Przykładowo: jedziemy do Francji, gdzie musimy skorzystać z wizyty u lekarza specjalisty. Możemy liczyć na zwrot przez NFZ 70% kosztów, jednak wizyta nie może być droższa niż 25 Euro. Jeśli lekarz stosuje stawki wyższe niż ustalone w cenniku kasy, różnicę dopłaca pacjent. Czyli, jeśli uda nam się znaleźć specjalistę, który za konsultację pobiera opłatę w wysokości 25 Euro, NFZ zapłaci za nas 17,50 Euro, a my dopłacimy 7,50 Euro. Bardziej prawdopodobne jednak, że lekarz specjalista ma zdecydowanie wyższe stawki. Jeśli przyjdzie nam zapłacić 100 Euro, NFZ pokryje za nas 17,50 Euro, a my zmuszeni będziemy wydać 82,50 Euro.

Aby uniknąć dopłacania z własnej kieszeni, nie obejdzie się bez prywatnego ubezpieczenia. W takim razie pozostaje nam się zastanowić, jaki zakres musi posiadać nasza polisa i na co zwracać uwagę przy jej kupnie.

Polisa powinna zawierać takie elementy, jak:

Koszty leczenia (KL) – ważne, aby dobrać sumę ubezpieczenia wystarczającą na pokrycie kosztów leczenia w danym kraju, uwzględniającą również takie wydatki, jak ciężkie i skomplikowane operacje (na przykład neurologiczne) oraz długotrwały pobyt w szpitalu. Również w ramach kosztów leczenia pokrywany jest transport medyczny do kraju. Stąd sugestia, by suma ubezpieczenia opiewała na nie mniej niż 40.000 Euro.

Assistance – na ogół dodawany gratis do ubezpieczenia kosztów leczenia. Często jego zakres zależy od pakietu, który wykupujemy (im droższy pakiet, tym szerszy zakres assistance). Ważne, abyśmy sprawdzili, co wchodzi w jego skład – czy jest przewidywana opieka nad dziećmi (jeśli wyjeżdżamy wraz z rodziną), czy pokrywają koszty noclegu (gdybyśmy na przykład ulegli wypadkowi w trasie) bądź wynajęcia samochodu zastępczego (jeśli nasze auto byłoby niezdolne do dalszej jazdy). Inne, często spotykane opcje to: opłacenie kosztów przejazdu z i do kraju, a także noclegu dla osoby bliskiej, która będzie towarzyszyła i pomagała poszkodowanemu. Sprowadzenie rodziny rannego z powrotem do kraju, wpłacenie kaucji, pożyczka, pomoc prawna i informacyjną, również w przypadku zagubienia dokumentów. Zastanówmy się więc, jakie w razie wypadku mielibyśmy potrzeby i sprawdźmy czy dana polisa to oferuje.

Następstwa Nieszczęśliwych Wypadków (NNW) – świadczenie wypłacane po zakończeniu leczenia, opierające się na oszacowaniu procentowego stałego uszczerbku na zdrowiu. Czyli – jeśli wykupiliśmy ubezpieczenie na 20.000 złotych, za każdy 1% uszczerbku otrzymamy 200 zł. Co ważne dla miłośników białego szaleństwa – częste przy tego typu sportach urazy, jak zwichnięcia czy kontuzje kolan mogą nie być zaliczane przez niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe, jako trwały uszczerbek na zdrowiu, a co za tym idzie, nie otrzymamy za nie pieniędzy. Sprawdźcie to, zanim kupicie polisę. Wybierajcie maksymalną sumę ubezpieczenia, jaką oferuje ubezpieczyciel (na ogół jest to 20.000 złotych). NNW kosztuje naprawdę niewiele – kilka złotych, więc nie warto na nim oszczędzać.

Odpowiedzialność Cywilna (OC) – niezwykle ważny element ubezpieczenia dla narciarzy i snowboardzistów. Odszkodowanie wypłacane jest osobie, której wyrządziliśmy szkodę materialną bądź cielesną. Może to być zapłata za zniszczony kombinezon czy sprzęt lecz również za leczenie i rehabilitację, a także dożywotnią rentę. Musimy pamiętać, że świadomość ubezpieczeniowa wśród mieszkańców innych krajów często jest zdecydowanie wyższa i, doprowadzając na stoku do sytuacji, w której ucierpi obcokrajowiec, musimy się liczyć z tym, że będzie on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, czego może od nas żądać. Bez ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, wszystkie koszty pokryjemy z własnej kieszeni. Zanim kupimy polisę, upewnijmy się również, że OC zadziała na stoku. Dla przykładu: w ubezpieczeniu Signal Iduna Travel, w wariancie Super w § 25znajduje się taki oto zapis: „Ochrona ubezpieczeniowa SIGNAL IDUNA Polska TU S.A. nie obejmuje odpowiedzialności Ubezpieczonego z tytułu (…) szkód powstałych w związku z uprawianiem sportów wysokiego ryzyka oraz narciarstwa, snowbordu, windsurfingu”. Pod rozwagę! W przypadku OC nie wahajcie się wybierać najwyższej możliwej sumy ubezpieczenia. Pamiętajcie, że jeśli zostaniecie pociągnięci do odpowiedzialności, trzeba będzie pokryć również koszty procesu, adwokata, dojazdów do sądu (za granicą), ewentualnych odwołań, a w końcu zasądzoną kwotę.

Tu ciekawostka. W Internecie natknęłam się na wpisy osób, które najprawdopodobniej padły ofiarą planowanego działania. Cały proces wygląda następująco: na jadącego na stoku narciarza najeżdża inny. Na ogół dochodzi do drobnych potłuczeń. Ktoś wzywa policję, sporządzana jest notatka i każdy rozchodzi się w swoją stronę. Przez częstą barierę językową nie rozumiemy co zostało ustalone i co podpisujemy. Po jakimś czasie do poszkodowanego narciarza przychodzi wezwanie do zapłaty kilku tysięcy euro za spowodowanie wypadku na stoku. I zaczyna się batalia. Nagle pojawiają się świadkowie, sprawa trafia do sądu. Gdzie jest haczyk? Jeśli udaje mu się wygrać, dostaje pieniądze z naszej polisy lub… z naszej kieszeni. Przy zasądzeniu obopólnej winy i wzajemnej wypłacie, na przykład 2000 Euro – oszust dostaje od nas pieniądze do ręki, a jego zobowiązanie pokrywa ubezpieczyciel.

Koszty ratownictwa i poszukiwania – sprawdźmy czy pokrycie niniejszych jest uwzględnione w naszej polisie (czasami wchodzi w skład kosztów leczenia, czasami assistance, ale czasami w ogóle tej opcji nie ma). Ubezpieczenie szczególnie ważne w krajach, w których ratownictwo górskie, poszukiwanie i transport jest płatny: Austria, Słowacja, Czechy, Bułgaria. Sumy ubezpieczenia nie można wybrać, jest narzucona przez ubezpieczyciela i najczęściej waha się w granicach od 10000 zł do 5000 Euro.

Ubezpieczenie sportów podwyższonego ryzyka lub sportów ekstremalnych – w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego, trzeba wykupić jedną z tych dwóch zwyżek, aby nasza polisa „zadziałała” przy amatorskim uprawianiu sportów zimowych. Jeśli tego nie zrobimy i ulegniemy wypadkowi na stoku, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania.

Ubezpieczenie sprzętu sportowego – jeśli wykupimy tę opcję, nie łudźmy się, że otrzymamy odszkodowanie za każdą możliwą sytuację, w której straciliśmy nasz sprzęt. W wyniku wypadku czy lawiny, owszem – gorzej z kradzieżą. Nie odzyskamy pieniędzy, jeśli sprzęt ukradziono nam na stoku. Jedynie jeśli zginie z zamkniętego pokoju hotelowego, schowka, na który mamy pokwitowanie czy zamkniętego bagażnika. Nie każdy ubezpieczyciel pokryje także koszty dodatkowego sprzętu, jakim jest kask, gogle, buty narciarskie czy kombinezon.

I na koniec jeszcze jedna bardzo ważna uwaga ku przestrodze – zapis znajdujący się w każdych Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia: „Odpowiedzialność Ubezpieczyciela nie obejmuje kosztów leczenia i pomocy w podróży, które powstały z tytułu lub w następstwie (…)  zdarzeń związanych bezpośrednio lub pośrednio z pozostawaniem pod wpływem alkoholu”. A więc zastanów się, zanim wypijesz na stoku kolejnego grzańca...

Zamów ubezpieczenie

 

Tagi: polisa, ubezpieczenie, na narty, snowboard, narciarskie, koszty leczenia, koszty ratownictwa
1 | 2 | 3 |



Sponsorzy
 



Najnowsze komentarze
 
2011-04-07 10:12
windykacja. do wpisu:
Wypadek lub stłuczka za granicą – jak się zachować
Pewnie, lepiej w ogóle nie jeździć.
 
2011-04-03 09:10
ubezpieczenia majątkowe do wpisu:
Zalana piwnica a odszkodowanie
Ja mam z PZU jak najlepsze doświadczenia.
 
2011-04-03 09:08
kredyt mieszkaniowy. do wpisu:
Powódź a ubezpieczenia
Większość chyba wlicza w podstawowy zakres ubezpieczenia.


O mnie
 
Wiceprezes Zarządu Ubezpieczenia online.pl